Menu

Satyra na dej Polaka w Jukej

Satyra na dej Polaka w Jukej
Jak to dobrze, że dziś nie muszę erli wstawać - wziąłem ofa żeby iść do banku skeszować pejczeka...

Mogłem pospać dłużej, niż zwykle – normalnie, to bym się spóźnił na swojego szifta, ale nie tudej… Dobrze, że mój szift manadżer był friendli, bo na łerhałzie strasznie ostatnio bizi – krismas za miesiąc. Przy okazji skoczę do agencji, bo mam apojtment na interwju – może zmienię dżoba, bo ten mnie już denerwuje.

Wychodzę na ałtsajd…gdzie moja fura? A jest! Wczoraj insiurans odnawiałem i rołd taksa buliłem…Drogo… Endżin start i ruszamy… O maj gad…, ale trafik na motorłeju… Sloł to wszystko jedzie…Przynajmniej mnie kamera nie zfleszuje i mnie ominie kolejny tiket za speeding… Ostatnio przyszedł pocztą… handret za 11 ower limit i 3 pointy karne. Dżizas! Dwie godziny w kju na motorłeju? Szit! Zgłodniałem – skoczę na jakiegoś bifa z maka…o…tu…na serwices…

No wreszcie jest! Dżankszon na tałn center, jeszcze tylko zaparkować samochód na hajstrit… kurde jełoł lajns…dobra…tu jest fri miejsce…i do banku. Znowu kju…nawet w Santandrze… Muszę się spieszyć, bo nie mogę być lejt na interwju…a później jeszcze sprzątanie tego cholernego szeda na gardenie i rozbieranie dekingu – skip pod domem już stoi…Tylko jak to nosić, żeby nie wyświnić karpeta w liwingu? Jakieś dastszity położę…mam w szedzie kilka…

Okej! Szed jest klin, deking w drzazdgach i skip na stricie full… Zaraz ringnę, to jutro rano zrobią pikap, żeby się nejber spod czwórki nie pieklił, bo mu trochę drajwłeja tym żelastwem zastawili.

Dobra – powrót do kiczen…trzeba coś zjeść…Ale najpierw ti… tylko gdzie jest siugar? A jest! Mmmm…pyszna, deliszys, taka pełna flejworu… Pora na coś konkretnego…mejbi spaghetti…pasta jest, water się bojling…słoik na pana i robimy kuking…aj…gdzie jest mój makaron stop, woda goł ahead…kurczę…gdzie ten durszlak…jest…jakiś moron go wsadził nie do tego kapborda…

Najs…Stomak pełny, diszes się woszing (dobrze jest mieć diszwaszera). Trzeba się wyszałerować po tym szedzie, bo cały w daście jestem… Łazienka…kran liking…zapomniałem kolnąć Makra plambera…aj…łajf będzie wery nie hapi. Trudno… Kupię jej jakiegoś kejka w dilu z flałerami albo zabiorę na szoping i będzie okej.

No i się zrobił iwning…3 godziny przed tiwi i pora tu slip, bo jutro znów czeka mnie kju do klokowania na łerhałzie…

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.06 / 70

Komentarze


  • Jhon
    26 września, 09:18

    Dobry riding :)

  • Kamcia
    26 września, 12:16

    Jest to przykre ale wiekszosc polakow tak mowi ......

  • Polka
    26 września, 12:47

    .. śmieszne .. wiem.. bawi mnie też. . Ale sama się już przyłapałam na takim mixie.. to porostu efekt bycia w UK przez dluzszt czas.. mi teraz mija 14 lat. Nie oszukujmy się .. czasem jest coś wygodniej zmiksować 😂😉

  • Rom
    27 września, 20:48

    Żałosne.Pogarda dla języka polskiego😞

  • Ehh
    29 września, 11:01

    Żenua

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 17.10.2017
GBP 4.771 złEUR 4.231 złUSD 3.596 złCHF 3.680 zł

Sport


Reklama