Menu

Polska na kozetce

Polska na kozetce
Ludzie kładą się na metaforycznej kozetce, czyli zgłaszają się do psychoanalityka, niekoniecznie dlatego, czy tylko dlatego, że chcą się leczyć. Zgłaszają się, bo chcą siebie lepiej poznać i zrozumieć. (Fot. Thinkstock)
Zapraszając Polaków do obywatelskiej refleksji autorki i autorzy nie mówią, że Polacy czy Polska są chorzy. Mówią: spróbujmy stworzyć warunki do refleksji, spróbujmy rozmawiać - mówi Helena Grzegołowska-Klarkowska, autorka jednego z esejów książki "Polska na kozetce".

Z jakimi problemami i właściwie dlaczego Polska trafia na tytułową kozetkę?

Dr hab. Helena Grzegołowska-Klarkowska: - Zacząć trzeba od uwagi, że sformułowanie "Polska na kozetce" to oczywiście metafora. Polska to pojęcie abstrakcyjne i jako takie nie może się położyć na tej przysłowiowej kozetce. Autorki i autorzy książki, której pełny tytuł brzmi "Polska na kozetce. Siła obywatelskiej refleksyjności" zapraszają obywatelki i obywateli Polski do zastanowienia się nad tym, co się w Polsce dzieje i co takiego Polacy mogliby uczynić, by te niepokojące zjawiska lepiej zrozumieć. Korzystają przy tym z pewnych narzędzi. Jakie to narzędzia? Ich pogłębiona wiedza na temat nieuświadomionych procesów zachodzących w psychice jednostki, ale też i grupy czy wreszcie wielkiej, wielomilionowej grupy, jaką są obywatele państwa. Ale także ich wiedza na temat czynników utrudniających lub wręcz uniemożliwiających stopniowe uświadamianie sobie tych bardzo często bolesnych procesów po to, by można je było przepracować i emocjonalnie zneutralizować na tyle, by nie uniemożliwiały szukania konstruktywnych rozwiązań obecnego, pogłębiającego się kryzysu.

W moim odczuciu decyzja o terapii wynika albo z bezsilności, albo z dużej świadomości. Jakim "pacjentem" jest Polska?

- Metafora kozetki dlatego wydaje mi się wyjątkowo trafna, że ludzie kładą się na metaforycznej kozetce, czyli zgłaszają się do psychoanalityka, niekoniecznie dlatego, czy tylko dlatego, że chcą się leczyć. Zgłaszają się, bo chcą siebie lepiej poznać i zrozumieć. Jeśli zaś przygotowują się do zawodu terapeuty, są wręcz obligowani do odbycia własnej terapii szkoleniowej po to, by zachować maksymalny obiektywizm w pracy z pacjentem, nie interpretować tego, co się dzieje z pacjentem przez pryzmat własnych nieuświadomionych konfliktów i procesów. Zapraszając Polaków do obywatelskiej refleksji autorki i autorzy nie mówią, że Polacy czy Polska są chorzy. Mówią: spróbujmy stworzyć warunki do refleksji, spróbujmy rozmawiać. Jakie to warunki? Przede wszystkim bezpieczeństwo, wzajemny szacunek, otwartość na drugiego człowieka i jego odrębność czy nawet odmienność, empatia.

Czy psychologiczny profil Polaka jest "przekładalny" na społeczny profil Polaków - jaki obraz się z niego wyłania?

- Pytanie to sugeruje, że każdy człowiek, a więc i Polak, ma jeden, niezmienny i niezależny od kontekstu profil psychologiczny. Ja uważam, że to obraz uproszczony i nieprawdziwy. Osobowość człowieka to bardzo złożony system adaptacyjny, którego zadaniem jest integracja osobistych doświadczeń i regulacja zachowania. System ten zawsze funkcjonuje w jakimś zewnętrznym kontekście. Funkcjonuje optymalnie wtedy, gdy nie jest ani zbyt otwarty, ani zbyt zamknięty. Gdy jest elastyczny. Analizuje na bieżąco sytuację i się odpowiednio dostosowuje. Jednym z podstawowych warunków optymalnego funkcjonowania osobowości jest brak lęku. Gdy człowiek się boi, system się zamyka, reaguje obronnie, przestaje na bieżąco analizować informacje, włącza stereotypy i albo człowiek popada w depresję, albo zaczyna reagować agresywnie. To nie sprzyja refleksji.

Podobne mechanizmy obserwujemy na poziomie grupy. Grupa, której stworzono optymalne warunki funkcjonuje zadaniowo. Jeśli powstaje trudność, analizuje ją wszechstronnie i szuka konstruktywnego rozwiązania. Grupa funkcjonująca w warunkach silnego zagrożenia albo szuka kogoś, kto podpowie, co robić i mu się podporządkowuje, albo popada w apatię, albo szuka wroga, na którym mogłaby rozładować swoją bezradność i złość. Kiedy tak się dzieje, bardzo ważne jest, jakie psychologiczne właściwości ma lider. Lider mądry i dojrzały potrafi nawet bardzo przestraszoną i zagubioną grupę przestawić na konstruktywny, zadaniowy tor. Lider, który sam nie przepracował własnych nieuświadomionych traum utrzymuje swoich zwolenników w nieświadomości, a nawet wzmaga ich lęki i niepokoje, by samemu poczuć się silniejszym.

Odnoszę wrażenie, że brakuje nam pewności siebie, częściej również widzimy szklankę do połowy pustą niż do połowy pełną.

- W tym pytaniu kryją się tak naprawdę dwa pytania: pytanie o to, jak postrzegamy rzeczywistość i pytanie o to, jak postrzegamy siebie. Mówiąc najprościej, rzeczywistość dobrze jest postrzegać możliwie obiektywnie, bez zniekształceń. To jedno ze znamion dojrzałości i zdrowia psychicznego. Choć z drugiej strony wiadomo, że ludzie postrzegający zbyt trafnie rzeczywistość częściej popadają w depresję. Mówi się, że złudzenia pozwalają żyć. Jeśli chodzi o postrzeganie siebie, znów możemy je rozbić na kilka aspektów. Pierwszy to uogólniona ocena siebie, czyli samoocena. Wiemy, że pozytywna samoocena to jedna z podstawowych i uniwersalnych potrzeb psychologicznych, więc warto o nią zadbać. Drugi to poczucie własnej skuteczności. Nawet mając pozytywną samoocenę możemy czuć się nieskuteczni. I nie chodzi tu o niezaradność, już prędzej o bezsilność w obliczu rzeczywistości zewnętrznej. Jednym z ważnych zadań władzy jest realistyczny opis rzeczywistości i stwarzanie ludziom warunków do bardziej skutecznego działania oraz podtrzymania pozytywnej samooceny.

W książce pada takie zdanie: "przeszłość to fundament naszego Ja". Czy jest ona na tyle "przerobiona", aby mogła stanowić solidny fundament? Czy jednak zbyt często spoglądamy w przeszłość, zamiast zapatrywać się na przyszłość?

- Zastanawiając się nad naszą abstrakcyjną Polską wciąż szukamy analogii w psychologii jednostki. Człowiek przechodzi w ciągu życia przez kolejne stadia. W każdym stadium ma do rozwiązania konkretne zadania rozwojowe. Od tego, jak dobrze je rozwiązał, zależy, czy przechodząc do kolejnego stadium ma na czym się oprzeć, ma solidne fundamenty. Pierwszym zadaniem jest wytworzenie poczucia bezpieczeństwa i zaufania. Kolejnymi - wytworzenie autonomii, inicjatywy, kompetencji, tożsamości, zdolności do bliskości miłości, troski o innych i wreszcie wewnętrznej integracji, polegającej na akceptacji całego swojego dotychczasowego życia ze wszystkimi sukcesami i porażkami. Dopiero wtedy może spokojnie odejść wiedząc, że cząstkę swej mądrości przekaże następnemu pokoleniu. Do tych "zwyczajnych" zadań rozwojowych dochodzą jeszcze nadzwyczajne w postaci rozmaitych traum. Jeżeli nie są one na bieżąco przetwarzane i neutralizowane, będą zalegać, domagając się naszej uwagi.

Zdarza się również, że wiele swoich niepowodzeń tłumaczymy doświadczeniami z przeszłości, będących formą usprawiedliwienia, albo wręcz przeciwnie, jako doświadczenia, które nas umacniają.

- Przykre doświadczenia z przeszłości nie muszą być balastem, mogą być szansą. Warunkiem jest gotowość do zmierzenia się z nimi w sposób możliwie nieobronny. Każdy z nas ma wbudowane mechanizmy obronne, chroniące nas przed nieznośnymi myślami, emocjami, wspomnieniami. One są niezbędne. Chodzi jednak o to, by były maksymalnie dojrzałe, czyli w jak najmniejszym stopniu zniekształcały odbiór rzeczywistości. Jednym z niedojrzałych mechanizmów obronnych jest racjonalizacja, czyli szukanie usprawiedliwień właśnie. Inne, to zaprzeczanie rzeczywistości, lokowanie winy za własne niepowodzenia w innych ludziach czy widzenie świata w biało-czarnych barwach, bez odcieni szarości. Nie tylko jednostki stosują mechanizmy obronne. Analogiczne mechanizmy możemy obserwować w grupach, organizacjach czy instytucjach.

Jakie mocne strony Polska, Polacy odkryliby w sobie w trakcie takiej terapii?

- W pierwszym odruchu odpowiadam - nie wiem. Trzeba uruchomić proces terapii i zobaczyć. Ale po pewnym zastanowieniu myślę, że Polacy cechują się sporą dozą tego, co psychologowie nazywają prężnością lub rezyliencją (od angielskiego resilience). Nawet przygnieceni mocno do ziemi potrafią się odbić. Wyobrażam to sobie tak. Polska to trochę taka wańka-wstańka. Zamiast nóg ma sprężynę przykutą mocno do ziemi. Pod wpływem różnych ciosów chwieje się na boki, to w jedną, to w drugą stronę. Gdy cios jest szczególnie silny może zostać przygnieciona do ziemi. Ale gdy uderzający się trochę cofnie, odbija się z całej siły. Jeśli uderzający nie dość się cofnie, sam zostanie mocno uderzony, a ta nasza polska wańka-wstańka kilka razy się jeszcze zachwieje, by wreszcie wrócić do pionu.

Helena Grzegołowska-Klarkowska - dr hab. nauk humanistycznych z zakresu psychologii osobowości. Autorka jednego z esejów książki "Polska na kozetce. Siła obywatelskiej refleksyjności" pod redakcją Anny Zajenkowskiej (wydawnictwo Smak Słowa), w której swoją wiedzą dzielą się uznani psychologowie i psychiatrzy.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.33 / 3

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 22.11.2017
GBP 4.755 złEUR 4.218 złUSD 3.588 złCHF 3.626 zł

Sport


Reklama