Menu

Polak potrafi: Łodzią wiosłową z Polski do Anglii!

Polak potrafi: Łodzią wiosłową z Polski do Anglii!
"Chcielibyśmy promować ideę równości, walki z własnymi słabościami, determinację w dążeniu do celu". (Fot. K. Więckiewicz)
1 łódź wiosłowa, 2 przyjaciół i 2 400 kilometrów do przepłynięcia!

Krzysztof Więckiewicz to starszy ratownik wodny z 30-letnim doświadczeniem, były reprezentant Polski w ratownictwie wodnym i w pływaniu.

Piotr Furman jest byłym rekordzistą Polski, wielokrotnym reprezentantem Polski, 3-krotnym mistrzem świata w ratownictwie wodnym, instruktorem ratownictwa wodnego i wykładowcą na AWF w Warszawie.

Prywatnie - dobrzy przyjaciele. Już niebawem podejmą się imponującego projektu przepłynięcia łodzią wiosłową z Polski do Anglii pod hasłem "We are equal" - promując ideę równości, walki z własnymi słabościami i determinację w dążeniu do celu.

O projekcie rozmawiamy z Krzysztofem Więckiewiczem.

Proszę opowiedzieć, kiedy powstał i skąd wziął się pomysł całego projektu?

- Pomysł narodził się w zeszłym roku w wakacje podczas wizyty Piotra w Anglii. Wspominaliśmy wspólnie spędzone lata – zawody, treningi, obozy itd. W pewnym momencie rzuciłem pomysł, aby spróbować przepłynąć łodzią z Polski do Anglii. Piotr oczywiście zgodził się natychmiast i zaczęliśmy rozmawiać, jak taki rejs wyglądałby w praktyce.

Po kilku dniach Piotr wrócił do Polski, a ja nie mogłem przestać o tym myśleć – złapałem za telefon i zadzwoniłem do niego z pytaniem, na kiedy będzie gotowy. Piotrek zdziwiony odrzekł: Krzychu, to Ty z tym rejsem na poważnie?. Od słowa do słowa doszliśmy do porozumienia i ustaliliśmy wstępny termin na sierpień 2017 roku.

Projekt nie wziął się więc znikąd i jest ściśle powiązany z Waszym doświadczeniem i działalnością. Proszę nam o tym opowiedzieć.

- Nauczyłem się pływać, gdy miałem 15 lat. Bardzo szybko stało się to moją pasją i spędzałem w wodzie praktycznie każdą wolną chwilę. Miałem duże szczęście, że spotkałem na swojej drodze wspaniałych trenerów: Marka Duchnowicza – nauczył mnie prawidłowej techniki pływania i Stanisława Wolkiewicza, który pokazał mi na czym polega ratownicze rzemiosło. Byłem reprezentantem Polski w ratownictwie wodnym oraz w pływaniu. Uzyskałem stopień Starszego Ratownika Wodnego. Karierę zakończyłem w 2001 roku – nie mogłem tego pogodzić z pracą zawodową. Obecnie trenuję młodych adeptów pływania w Darlington, zrzeszonym w lokalnym klubie. Nadal dużo pływam, startowałem w Great London Swim w 2013 roku, a już 10 czerwca płynę w Great North Swim, aby pomóc fundacji Macmillan Cancer Support.

Piotr to legenda pływania i ratownictwa. Były rekordzista Polski, wielokrotny reprezentant, 3-krotny mistrz świata w ratownictwie wodnym, instruktor ratownictwa wodnego. Wyszkolił wielu pływaków i ratowników wodnych. Wykłada na AWF Warszawa, jest instruktorem piłki wodnej, sędzią, konsultantem itd. W prowadzonym przez siebie ośrodku Aqua Laguna uczy pływać najmłodszych, organizuje dla nich obozy letnie i zimowe. Całe życie w wodzie.

"We are equal" to pierwszy tego typu projekt! (Fot. Darran Moore)

Dlaczego wybraliście trasę z Polski - z Kędzierzyna-Koźla  do Anglii?

- Ja mieszkałem ponad 30 lat w Polsce, to wciąż moja ojczyzna, mam tam rodzinę, znajomych. Z drugiej strony już na dobre zadomowiłem się w Anglii, która stała się moim drugim domem. Piotr mieszka w Polsce, ja w Anglii i po wielu latach robimy coś razem, dlatego ta trasa wydawała nam się najbardziej naturalna.

Pewne znaczenie miał też fakt, iż nikt do tej pory tego nie dokonał oraz względy logistyczne – w Polsce będzie nam najłatwiej wystartować. A czemu akurat Kedzierzyn-Koźle? To moje rodzinne miasto i liczę na duże wsparcie ze strony lokalnych mediów i WOPR.

Kto zajął się opracowaniem trasy? 

- Nasza trasa to w zasadzie zasługa mojego przyjaciela triathlonisty, Stanisława Zajferta, który bardzo pomógł nam w jej ustalaniu. Opracował dla nas plan przeprawy przez skomplikowany system śluz otaczających Berlin tzw. Odra – Havela. Początkowo braliśmy pod uwagę trasę śródlądową i wyjście na morze dopiero w Holandii, jednak po konsultacjach z doświadczonymi żeglarzami zmieniliśmy zdanie i na morze wydostaniemy się wraz z ujściem Łaby w Niemczech.

Wiemy już, że start planowany jest na 18 sierpnia – jak długo będzie trwać wyprawa? Czy podzieliliście ją na jakieś konkretne etapy?

- Początkowo liczyliśmy, że rejs powinien potrwać około 20-25 dni, ale po przemyśleniu doszliśmy do wniosku, że może potrwać kilka dni dłużej. Można wyszczególnić kilka etapów.

Pierwszy z nich: Kędzierzyn-Koźle – Berlin. Tam czeka nas jeden z najtrudniejszych etapów, czyli kanał Odra – Havela. Będziemy zdani tylko na siłę własnych ramion, nie możemy liczyć na pomoc prądu rzecznego i będziemy musieli być bardzo czujni, aby przeprawić się przez skomplikowany system śluz.

Drugi etap Berlin – Morze Północne, czyli wiosłujemy Łabą, aż do jej ujścia. Także trudny odcinek ze względu na bardzo duży ruch barek transportowych na rzece. Następnie wzdłuż wybrzeża docieramy do Dunkierki i po odpoczynku dochodzimy do ostatniego odcinka – przed nami kanał La Manche. Tutaj liczymy na spokojne morze i musimy wziąć pod uwagę pływy morskie, czyli wykorzystać przypływ, aby dostać się Tamizą do Londynu.

"Poranne bieganie, wieczorem siłownia i basen. Pięć dni w tygodniu. Będziemy gotowi!" (Fot. Darran Moore)

Jakie są największe różnice w wiosłowaniu rzeką a na morzu? Co będzie dla Was największym wyzwaniem w obu przypadkach? 

- Zarówno rzeki, jak i morze mają swoje plusy i minusy. Przy wiosłowaniu rzeką pomaga prąd, ale trzeba uważać na bardzo duży ruch – szczególnie na rzekach w Niemczech. Na kanale Odra – Havela na pomoc prądu liczyć nie możemy. Na otwartym morzu jest luźniej, duże znaczenie mają jednak warunki atmosferyczne, które mogą nam pokrzyżować plany.

Największym wyzwaniem na rzece będzie niewątpliwie przeprawa przez kanał Odra – Havela, a na morzu najbardziej obawiamy się odcinka końcowego, czyli przepłynięcia kanału La Manche.

Czy ktoś będzie Wam towarzyszył podczas wyprawy? 

- Nie, będziemy zdani tylko na siebie. Nie zabieramy gości, nikt nie będzie płynął obok. Pojawił się pomysł zabrania na pokład pasażera podczas przeprawy przez Kanał Angielski, ale to bardzo wstępny projekt, póki co nie potwierdzony.

Co z kwestią noclegów oraz wyżywienia?

- Wszystkie noce zamierzamy spędzić na łodzi, pobyt na lądzie chcemy ograniczyć do niezbędnego minimum – czyli ewentualne uzupełnienie zasobów wody pitnej.

W kwestii wyżywienia – planujemy odżywiać się na pokładzie żywnością liofilizowaną. Są to pełnowartościowe posiłki, które dzięki metodzie odwodnienia tracą 90% masy własnej i zachowują bardzo długą trwałość. Do ich przygotowania potrzebny jest jedynie wrzątek. Przy bardzo ograniczonych możliwościach załadunkowych łodzi, musimy redukować bagaż w każdy możliwy sposób. Idealnym rozwiązaniem byłoby znalezienie sponsora, który w zamian za reklamę udostępniłby swoje produkty na potrzeby rejsu.

Jak wyglądają przygotowania do wyprawy pod względem kondycyjnym?

- Trenujemy praktycznie całe życie i cały czas jesteśmy aktywni. Mamy rozpisany trening oraz dietę. Poranne bieganie, wieczorem siłownia i basen. Pięć dni w tygodniu. Będziemy gotowi.

Czy macie jakieś obawy? Czy jest coś, co może pokrzyżować plany?

- Jest kilka czynników, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Jak wiadomo, sierpień to miesiąc, w którym bardzo często pogoda bywa kapryśna – możemy płynąć w tropikalnym upale, w ulewnym deszczu lub co gorsza, może złapać nas gwałtowna burza.

Nawet będąc w świetnej formie fizycznej może przyplątać się jakaś kontuzja, uraz czy choroba. Kolejny punkt – złośliwość rzeczy martwych, czyli jakaś usterka osprzętu lub łodzi, kolizja podczas rejsu itd. Takich rzeczy nikt nie planuje, ale mogą się przydarzyć. Trzeba być tego świadomym i dołożyć wszelkich starań, aby ich uniknąć.  

W 1996 roku Krzysztof Więckiewicz został odznaczony medalem za odwagę z rąk Aleksandra Kwaśniewskiego za uratowanie trójki tonących dzieci. (Fot. K. Więckiewicz)

Główne hasło Waszego projektu to “We are equal”. Jakie jest jego przesłanie?

- Wszyscy jesteśmy równi – młodzi czy starzy, zdrowi czy chorzy. Bariery istnieją tylko w naszych głowach. Chcielibyśmy promować ideę równości, walki z własnymi słabościami, determinację w dążeniu do celu. Być może zainspirujemy młodych ludzi do aktywności fizycznej, zwiększymy wrażliwość na krzywdę ludzką i pomoc potrzebującym.

Przez wiele lat ratowaliśmy ludzkie życie i wspominając minione lata przy okazji rozmów o planowanym rejsie, doszliśmy do wniosku, że to wspaniała okazja, aby zrobić coś szlachetnego. Kolejny raz pomóc potrzebującym. To jest nasz główny cel.

Jak można Was wesprzeć w realizacji tego celu? Na jakim etapie przygotowań jesteście?

- Każda forma wsparcia jest dla nas bardzo ważna. Pozornie błahe udostępnienie naszego postu na FB pozwala propagować akcję wśród społeczności internetowej. Zbieramy środki poprzez paypal, wpłaty na konto oraz witryny GoFundMe i JustGiving. W ostatnich dniach pozyskaliśmy dwóch sponsorów, firmę Icon Plastics z Eaglescliffe oraz firmę transportową Rapid Response ze Stockton-On-Tees. Nie ukrywam, że był to dla nas bardzo duży krok do przodu.

Na dzień dzisiejszy stan naszych  przygotowań przedstawia się następująco: zakupiliśmy łódź, która obecnie znajduje się u szkutnika celem zmodyfikowania jej na nasze potrzeby. Kompletujemy ekwipunek, czyli wiosła, kapoki, panele słoneczne, oświetlenie, nawigacja satelitarna, odzież, śpiwory, materace itd. Lista potrzeb jest długa.

Na początku lutego nie mieliśmy nic oprócz dobrych chęci – dziś mamy łódź, część niezbędnego sprzętu, duże zainteresowanie i wsparcie mediów polskich i angielskich (w tym BBC Tees), honorowych patronów w osobach Pani Prezydent miasta Kędzierzyn-Koźle i burmistrza Darlington, firmy współpracujące. Wszystko jest na dobrej drodze, aby wykonać nasz plan. W tym miejscu chciałbym zaprosić firmy polonijne z Wielkiej Brytanii do współpracy. To dla Was wielka szansa, aby zaistnieć i znaleźć nowych klientów. Nasza łódź wciąż nie ma nazwy, Wasze logo może się na niej znaleźć – jesteśmy obecni w mediach społecznościowych – krótko mówiąc: zapraszamy na pokład!

Na co zostaną przeznaczone zebrane przez Panów podczas akcji charytatywnej środki?

- Wspólnie z Piotrem ustaliliśmy, że wszystkie niewykorzystane środki oraz fundusze uzyskane po sprzedaży łodzi po zakończonym rejsie przekażemy na fundacje charytatywne. Nawiązując do hasła naszej wyprawy "We are equal" postanowiliśmy wybrać jedną fundację w Polsce i jedną w UK. Nawiązaliśmy współpracę z fundacją Ewy Błaszczyk "Akogo?" oraz z brytyjską organizacją "We Are Macmillan Cancer Support".

Chcieliśmy w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować wszystkim darczyńcom za wpłaty. Nasza akcja spotkała się z bardzo życzliwym przyjęciem w obu krajach i zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby zakończyła się pełnym sukcesem.

Serdecznie dziękujemy za rozmowę i trzymamy kciuki za wyprawę!

 

Projekt można wesprzeć poprzez strony crowdfundingowe:

GoFundMe: https://www.gofundme.com/boatrace

JustGiving: https://www.justgiving.com/crowdfunding/weareequal

Więcej o projekcie przeczytasz tutaj:

Strona www: www.weareequal.club

Facebook: www.facebook.com/weareequalclub/

Twitter:  www.twitter.com/We_AreEqual

 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 6 / 8

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 23.06.2017
GBP 4.815 złEUR 4.226 złUSD 3.782 złCHF 3.898 zł

Sport


Reklama