Menu

Pieniądze to nie wszystko...?

Pieniądze to nie wszystko...?
Czy na pewno pieniądze są w stanie kupić nam wszystko?... (Fot. Thinkstock)
Czy pieniądze dają szczęście? Ci co mają ich nadmiar, w większości przypadków mówią, że nie. Żyjemy jednak w świecie konsumpcyjnym, gdzie wciąż dla niektórych miarą wartości człowieka jest to, co on posiada. Jak odnaleźć się w takim świecie?

Większość z nas chyba się zgodzi z dowcipnym stwierdzeniem Woody Allena: „Posiadanie pieniędzy jest lepsze od ich braku, przynajmniej z powodów finansowych”.

Pieniądze stanowią niezaprzeczalną siłę napędową dzisiejszego świata. Dla tych, co z trudem wiążą koniec z końcem, ich brak spędza im sen z powiek. Nie ma co kryć, niewystarczająca ilość środków do życia może je bardzo utrudnić, a nawet znacznie skrócić.

Z drugiej strony spełnianie każdej swojej zachcianki i pozwalanie sobie na nieograniczony luksus też nie daje szczęścia. Osoby, które szybko się wzbogaciły, wygrały na przykład pieniądze na loterii czy w totolotka, zgodnie twierdziły, że ten uśmiech losu nie uszczęśliwił ich na długo, a wręcz przeciwnie - stał się źródłem problemów.

W błędnym kole zakupów
Codziennie na świecie wydaje się setki milionów dolarów na reklamę. Produktów gotowych do kupienia, które określa się mianem niezbędnych, przybywa w zastraszającym tempie. Twórcy reklam próbują nam wmówić, że nasze życie będzie wyglądać inaczej, jeśli użyjemy tylko takich a nie innych produktów.

Będziemy piękne, jeśli użyjemy właśnie takiego kremu a nie innego i kupimy odpowiednie suplementy, a w sukience tego projektanta zdobędziemy serce pięknego księcia. Gdy podjedziemy pod ekskluzywny hotel najnowszej marki samochodem, świat nagle się zatrzyma w niemym podziwie. Na reklamach wszystko wygląda tak pięknie, świeci słońce, a ludzie z wypisanym szczęściem na twarzach uśmiechają się do wszystkich wokół. Dla osób patrzących z boku, te sielankowe obrazy, kojarzące się z zakupem określonych produktów, wabią i kuszą.

Dla takich właśnie cukierkowatych wizji ludzie zapożyczają się w bankach, stają się niewolnikami kredytów i pożyczek.

Czy stają się przez to szczęśliwsi? Julia, pięćdziesięcioletnia atrakcyjna Angielka, która przez kilka lat mieszkała w Stanach Zjednoczonych, była maniaczką zakupów. Cały garaż zapełniła rzeczami kupowanymi na wyprzedażach. Z czasem zabrakło już miejsca na przechowywanie tych rzeczy, wykupiła więc self-storage, aby móc je składować. Nie dało jej to jednak satysfakcji, a swoje szczęście znalazła zupełnie gdzie indziej, w małym kornwalijskim miasteczku, gdzie na ogół żyje się skromnie i nie przywiązuje się takiej wagi do przedmiotów.

Przy okazji wspomnę, że czytałam niedawno artykuł w Zwierciadle z 09/2016 na temat magazynów, które stają się coraz bardziej popularne w Polsce. Za odpowiednia opłatą wynajmuje się pomieszczenie, w którym można składować rzeczy, jakie nie mieszczą się już w domu. Bardzo dużo osób korzystających z tej usługi to wielbiciele zakupów i wyprzedaży.

Korzystna cena skłania nas często do kupowania rzeczy, których tak naprawdę nie potrzebujemy, ale inwestujemy w nie, bo "może kiedyś się przydadzą". Cóż, najczęściej okazuje się, że „kiedyś” nie przychodzi nigdy.

Jak jednak twierdziła ponoć Marilyn Monroe: „Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy” - i rzeczywiście możemy obserwować wokół nas ludzi, którzy zadawalają się taką namiastką szczęścia.

Jeśli nie pieniądze - to co?
W pewnej starożytnej księdze napisano: „Bo nic nie przynieśliśmy na świat, nic też nie możemy wynieść. Mając więc wyżywienie i odzież oraz schronienie, będziemy z tego zadowoleni”.

Nie potrzebujesz więcej rzeczy. Potrzebujesz więcej wrażliwości, większej uważności na piękno wokół, uszu bardziej wyczulonych na muzykę, oczu artysty. Potrzebujesz wyobraźni, która przemienia wszystko w coś istotnego i znaczącego. (Fot. Thinkstock)

Czy takie zadowalanie się niezbędnym minimum naprawdę może dostarczyć szczęście?

Większość z nas pamięta baśń o kwiecie paproci. Jacuś - główny bohater - bardzo chciał być bogaty i kiedy znalazł zaczarowany kwiat, jego marzenia się ziściły.

Miał wszystko: pałac, powozy, sługi, dobre jedzenie. Na początku napawał się swoim bogactwem, potem zaczęło go już nużyć spełnianie każdej swojej zachcianki.

Niestety, nie mógł się podzielić swoim bogactwem, bo taki był warunek posiadania kwiatu paproci. Patrzył na swoją biedną rodzinę, ale nic nie mógł zrobić, a raczej nie chciał zrobić, bo pragnienie posiadania bogactwa głęboko przylgnęło do jego serca. Niestety, ta historia nie ma szczęśliwego zakończenia...

Baśń ta pokazuje, że życie szczęśliwe nie zależy od posiadania majętności. Nasza dusza potrzebuje czegoś więcej.

Może niektórzy słyszeli o Jesse Livermore, maklerze giełdowym, nazywanym „niedźwiedziem z Wall Street”.
Jego życie było bardzo ciekawe, pochodził z biednej, farmerskiej rodziny, szybko opuścił dom rodzinny i wyruszył w świat. Już jako piętnastolatek stał się bogaty, ale też stracił kilka razy cały swój majątek.

W pewnym okresie życia jego majątek był szacowany na 100 milionów dolarów. Posiadał kilka rezydencji w różnych miejscach, 29-pokojowe apartamenty, limuzyny, jachty. Nie było mu dane jednak się tym cieszyć, stresy związane z jego pracą, nieudanymi związkami (był trzykrotnie żonaty), to wszystko spowodowało, że załamał się nerwowo, cierpiał też na depresję i... popełnił samobójstwo.

Te dwie historie - jedna baśniowa, druga prawdziwa - wyraźnie pokazują, że dobre, szczęśliwe życie naprawdę nie zależy od tego, ile posiadamy. Pieniądze w każdej chwili można stracić, tak samo jak cenne przedmioty, które można za nie kupić. To, co najcenniejsze, jest zupełnie gdzie indziej.

Co się najbardziej liczy w życiu człowieka?
Ilu ludzi na świecie, prawdopodobnie tyle będzie różnych odpowiedzi. Z najczęściej powtarzanych to: miłość, przyjaźń, rodzina, Bóg. Pieniądze - owszem - są wspominane, ale nigdy na pierwszym miejscu.

W podejściu do bogactwa ważne jest, by zachować równowagę. Potrzebujemy środków finansowych, żeby godnie żyć. Rujnujące staje się darzenie ich nadmiernymi uczuciami.

Wydawanie pieniędzy owszem, sprawia przyjemność, jest ona jednak bardzo ulotna. Gdy nie mamy zaspokojonych swoich wewnętrznych potrzeb, radość z nabywania nowych przedmiotów szybko mija i wtedy potrzebujemy znowu czegoś nowego, by poczuć przypływ endorfiny.

Jeśli zrobimy ze środków materialnych swojego sługę, wtedy wszystko będzie na właściwym miejscu. Gorzej, kiedy pieniądze zaczną nami rządzić. Historia ludzkości pokazuje, do czego są zdolni ludzi by zdobyć bogactwo, a chciwość była i wciąż jest przyczyną wielu konfliktów i wojen.

Kiedy poprzestajemy na tym co niezbędne, możemy zająć się tym, co najważniejsze. Każdy sam powinien być najważniejszy dla samego siebie. Dobrze jest poświęcać sobie czas, być w kontakcie ze swoimi pragnieniami, uczuciami, mieć świadomość swoich mocnych i słabych stron, zaspokajać swoje potrzeby duchowe. Czasem pieniądze bardzo to ułatwiają, są jednak wtedy tylko środkiem do określonego celu. Dopiero wtedy, gdy zadbamy o siebie, możemy tak naprawdę poświęcić swój czas innym, tym, których kochamy.

Może dla niektórych brzmi to jak wyświechtany truizm: poświęć sobie czas, miej kontakt ze swoim wnętrzem, nie skupiaj się na rzeczach materialnych. Jednak mnóstwo historii zwykłych ludzi pokazuje, że to naprawdę działa.

Na przykład Sara i Radek, młode małżeństwo przed trzydziestką, niedawno wyprowadzili się z Londynu, gdzie oboje mieli dobrą pracę, co za tym idzie - pieniądze. Czerpali przyjemność z wydawania ich i mieli ich na tyle wystarczająco, by spełniać nawet swoje zachcianki.

Czuli jednak, że potrzebują czegoś więcej do tego, by cieszyć się w pełni życiem. Uprościli je i przeprowadzili się do pewnego małego miasteczka w Kornwalii, gdzie nawet nie ma porządnej galerii handlowej. Za to jakie piękne okoliczności przyrody! I właśnie w tym zakątku na końcu Anglii odnaleźli swoje miejsce.

Sara przyznaje, że w Londynie, gdzie każdy pędzi i nie ma na nic czasu, trudno mieć kontakt z samym sobą i bliskimi. Mnogość wielkomiejskich atrakcji, rzeczy, sklepów, przysłania to, co w życiu jest najważniejsze, choć wydaje się takie proste: miłość, rodzina, przyjaźń, zdrowie.

Zaskakujące jest w tym, jak szybko ci młodzi ludzie doszli do tych wniosków i nie zatracili się w pustej pogoni za niczym.

Na koniec przytoczę pewien cytat, który mnie zainspirował do napisania tego artykułu. Pochodzi on z książki Mayuri Onerheim "Pieniądze. Duchowość. Świadomość. Jak poznać i zrozumieć swoje osobiste relacje z pieniędzmi" (cytuję za Zwierciadłem 9/2016):

"Jeden kwiat wystarczy. A czy to ważne, gdzie rośnie ten kwiat - czy w twoim ogrodzie, czy w ogrodzie sąsiada? Nie posiadasz gwiazd, a przecież możesz się cieszyć ich widokiem. Nie posiadasz ptaków szybujących, a przecież cieszy cię ich śpiew. Nie potrzebujesz więcej rzeczy. Potrzebujesz więcej wrażliwości, większej uważności na piękno wokół, uszu bardziej wyczulonych na muzykę, oczu artysty. Potrzebujesz wyobraźni, która przemienia wszystko w coś istotnego i znaczącego. Jesteś już bogata. Dostałaś już to, czego potrzebujesz. Niech to się rozwija, a wszystko co masz w świecie zewnętrznym, okaże się wystarczające"...

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.8 / 19

Komentarze


  • Andriej
    7 marca, 18:49

    Dwie historie koncza sie Kornwali, wzruszajace, jak zwykle najwazniejszy jest umiar. Jak mlode malzenstwo bedzie mialo dzieci to zrozumieja, ze pieniadze do szczescia tez Sa potrzebne. Nie kazdy kto ma pieniadze jest samotny, przygnebiony, chory, znudzony, beztroski albo nieczuly Na ludzka krzywde lub niesprawiedliwosc. Pojedyncze przypadki chciwosci doprowadzaly do wojen narodow, ale to biedota podazala za rozkazami bogaczy, wiec kto glupi?

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 24.03.2017
GBP 4.933 złEUR 4.266 złUSD 3.948 złCHF 3.984 zł

Sport


Reklama