Menu

Odwaga Polek rodzi się w Wielkiej Brytanii

Odwaga Polek rodzi się w Wielkiej Brytanii
Decyzja, by powiedzieć "STOP", jest bardzo trudna, ale im szybciej kobiety doświadczające przemocy domowej to zrobią, tym lepiej dla nich... (Fot. Thinkstock)
Jeżeli decydujemy się na przeciwdziałanie przemocy domowej, z góry musimy wiedzieć, że czeka nas ciężki okres - psychicznie i finansowo...

Zdawać by się mogło, że w Wielkiej Brytanii polskie kobiety dostają skrzydeł. Na Wyspach dostępna jest bowiem wszelka realna pomoc, by uwolnić się od domowego piekła. Historia opisana miesiąc temu na portalu Londynek (zobacz TUTAJ) jest kolejną, która udowadnia, że w tym kraju nie przymyka się oczu na przemoc i z pewnością nie traktuje się jej jako element związku czy małżeństwa.

"Tyran i tchórz, im szybciej wyjedzie z Wielkiej Brytanii, tym lepiej" - tymi słowami podczas rozprawy skwitował występki Polaka sędzia, skazując go za przemoc wobec partnerki na 12 miesięcy więzienia oraz dorzucając kilka innych kar pozbawienia wolności za inne przestępstwa.

Komentarze internautów pod tym artykułem napawały również optymizmem. Kobiety stają się coraz bardziej pewne siebie, doskonale zdają sobie sprawę z prawa do nietykalności zarówno fizycznej, jak i psychicznej, mężczyźni rzadziej odnoszą się do takich sytuacji, choć zdarzają się wyjątki:

Wanda B. : „I bardzo dobrze. Każdego damskiego boksera powinno się od razu deportować i nie pozwolić mu ponowny wjazd“, Łukasz D. : „Brawo dla sędziego! Dla takiej patologi powinna być specjalna odizolowana wyspa z której nie ma powrotu do społeczeństwa!“, Bodek S. : "Damscy bokserzy, to tchórze!!! Rzuca się na kobietę, bo z facetem się boi!!!“, Katty K. : „Super niech jedzie, bo wstyd za takich potworów“, Anna G.: "Brawo, wywalić na zbity pysk oprawce“ (wypowiedzi pochodzą z fanpage Londynek.net, pisownia oryginalna zachowana).

Nikt ci nie pomoże, jeśli nie chcesz zmienić swojej sytuacji
Opieszałość instytucji ma tu na pewno duży w tym udział, ale bądźmy szczerzy - jeśli pracownik organizacji, która zajmuje się sprawami domestic violence widzi, że kobieta się waha, wycofuje z zeznań, chce załagodzić sytuację - on też od razu się wycofuje.

Tak samo jest z osobami po prostu życzliwymi, pragnącymi pomóc. Zasada jest prosta i tyczy się wszelkich działań - nikt na siłę nie uszczęśliwi kobiety, która po jakimś czasie od pierwszego zgłoszenia czy rozpaczliwego szukania pomocy, zmienia zdanie.

Telefony zaufania
Cudownie jest móc się wygadać, wypłakać, opowiedzieć swoją historię, lecz tu znowu będę zimno kalkulowała. Jeśli kobiecie wystarczy samo „wygadanie się“, jej sytuacja się nie poprawi. Od zgłaszania telefonicznego czy na forach można zacząć, ale bez faktycznych kroków nic nie osiągniemy. Możemy otrzymać informacje, co dalej robić, umówić się na spotkanie, ale samo jęczenie o problemach z partnerem nie uzdrowi naszego życia.

Polki mają syndrom mowy milczenia. Nawet gdy odważamy się mówić głośno o tym, co się dzieje w domu, potem ucinamy temat, zaczynamy być napiętnowane przez bliskich, znajomych, bo przecież „jak można tak mówić o mężu“, „trzeba przemilczeć“, „przecież on zarabia“.
Warto skontaktować się z organizacjami antyprzemocowymi i potraktować to jako solidny krok do przodu, a nie jako jedyną rzecz, jaką możemy w tej sprawie zrobić.

Nie bójmy się szukać pomocy i głośno mówić o tym, co nas spotyka... (Fot. Thinkstock)

Aspekt finansowy
Przemoc ekonomiczna to często główny powód, dla którego kobiety rezygnują z kroków ku spokojnemu życiu. Nie czarujmy się, kiedy widnieje przed nami wizja zostania z dwójką dzieci, bez pracy (bo przecież mąż zarabia), to zaczynamy się często wycofywać.

Kobiety wracają do swoich oprawców głównie z tego powodu, brak im wiary w to, że same potrafią sobie nie tylko poradzić, ale i z czasem może sie okazać, że radzą sobie znacznie lepiej, niż będąc stłamszone przez swoich oprawców.

Przemoc psychiczna
Kobiety często milczą, ponieważ brak jest fizycznych znamion przemocy. W związku z tym uważają, iż i tak nie udowodnią winy parntera, zostaną wyśmiane i zignorowane. I znowu - błąd drogie panie. Tylko od was zależy czy postawicie na swoim, znajdziecie w sobie resztki godności, która dawno już została przygnieciona przez drugą połówkę. Działa w nas "polskie“ myślenie i często sądzimy, że podobnie jak w naszym kraju, tak samo zostaniemy potraktowane przez brytyjskie instytucje. Jednak na Wyspach dobrze znana jest szokująca prawda o zakorzenionym w naszej kulturze poczuciu wstydu i bezradności oraz wpieranej przez polską policję świadomości, iż nasza sytuacja to nic takiego i nic nie można z tym zrobić. Można. Wiele. A przede wszystkim należy zacząć od stanowczego głosu sprzeciwu.

Plan działania
Coś, co z początku może wydawać się zbyt oczywiste i proste by to zrobić, zazwyczaj okazuje się być początkiem drogi. Plan. Kartka papieru, na której wypunktujemy sobie wszystko, co chcemy osiągnąć, poczynając od samego sedna problemu, sięgając po możliwe problemy poboczne. Przykładowo - zgłaszajac przemoc dokonywaną przez męża i mając dwójkę dzieci, musimy postarać się przewidzieć możliwe komplikacje.

To nie jest tak, że z dnia na dzień państwo brytyjskie zabierze od nas kata, da nowy dach nad głową i zapewni miesięczne utrzymanie. Jeżeli decydujemy się na przeciwdziałanie przemocy, z góry musimy wiedzieć, że czeka nas ciężki okres - psychicznie i finansowo. Oprócz spraw oczywistych czeka nas „bieganie“ po urzędach, szukanie pracy (kobiety, wobec których stosowana jest przemoc domowa, najczęściej nie pracują, zajmując się domem i wychowaniem dzieci), opiekunki, mieszkania, aplikowanie o zasiłki, itd.

Byłe ofiary przemocy
Kiedy wydaje nam się, że jesteśmy jedynymi ofiarami swoich partnerów, wystarczy się rozglądnąć. Naprawdę, wokół nas jest dużo kobiet, które walkę jaka na nas czeka przeszły, przeżyły i są szczęśliwe. Prawie wszystkie z nich są gotowe do pomocy, chętnie będą służyć radą, pomocą, a nawet zrobią to z satysfakcją, że mogą komuś oddać to, co niegdyś same otrzymały - wsparcie oraz poczucie, że poradzą sobie i staną się niezależne. Także głowa do góry!

Przydatne numery telefonu
Nie bójmy się szukać pomocy i głośno mówić o tym, co nas spotyka. Szereg potrzebnych informacji znajdziecie pod tym linkiem: http://londynek.net/ukipedia/article?jdnews_id=2561379.

Numery telefonu:

  • 999 - policja
  • 0800 061 4004 - Polski Telefon Zaufania dla Ofiar Przemocy w Rodzinie
  • dla osób mieszkających w Wielkiej Brytanii
  • 0808 2000 247 - Bezpłatny Całodobowy Telefon Zaufania dla Ofiar Przemocy Domowej
  • (National Domestic Violence Helpline)
  • 0844 8044 999 - Krajowe Centrum ds. Przemocy Domowej

(National Centre for Domestic Violence)

Źródło: http://www.nowezyciebezprzemocy.co.uk

Od Redakcji:

Do naszego portalu co jakiś czas są nadsyłane listy od zamieszkałych na Wyspach Polek, które doświadczają przemocy domowej. Problem jest na tyle poważny, że na terenie UK powstają polskie organizacje i stowarzyszenia pomagające tym kobietom. Jedną z takich organizacji jest mające swoją siedzibę w Londynie Centrum Pomocy Familia - kontakt i adres do Familii można znaleźć TUTAJ.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.09 / 12

Komentarze


  • Eko
    3 sierpnia, 15:13

    Ten problem nie jest tylko na wyspach jest i w Polsce , czesto przenoszony na wyspy , tak zwani panowie dżentelemeni których tak naprawde nikt dobrze nie zna nawet ich rodziny

  • Dorotka ka
    4 sierpnia, 08:59

    Oczywiście, że problem jest w Polsce, jednak kultura naszego kraju i głęboka tradycja milczenia w imię rodziny każe kobietom ukrywać wszystko.
    Niekiedy przypomina mi sie gorzki dowcip, który w wielu przypadkach odnosi się do polskiego modelu podejścia do przemocy wobec żon :
    - Halo, Marysia? Jak tam mój syneczek? - pyta teściowa synową.
    - Jak, jak…?! Wódkę chleje, na baby łazi, bije mnie nawet!
    - Ufff… chwała Bogu. Najważniejsze żeby nie chorował.

  • Czytelnik
    6 sierpnia, 21:10

    I o czym wy gadacie....szkalujecie Polaków a chyba więcej jest przypadków, że to inne nacje wykorzystują nasze rodaczki. Artykuł nie adekwatny do statystyk...a wystarczy lepiej i szerzej spojrzeć na problem!.

  • Dorotka ka
    7 sierpnia, 10:34

    Artykuł nie szkaluje Polaków, tylko dopinguje kobiety, Polki i skupia się na tym co mogą zrobić, by zmienić częstą (w mojej ocenie) relację damsko-męską. Możesz zacytować te statystyki? Podać źródła? Pozdrawiam .

  • Tomasz bubak
    7 sierpnia, 21:24

    droga"autorko","dopinguj"madrosc i prawosc,a ta wymyka sie zarowno plci,narodowosci,badz kolorze skory,w mojej ocenie twoje"artykuly"zyskaly by na wartosci gdybys pisala o problemie przemocy niekoniecznie wiazac ja z plcia,oczywiscie mozesz dodac swoj glos do setek tyciecy przed toba,mozesz tez nalerzec do nielicznych,ktorzy wymykaja sie stereotypa,problem pruboja zglebic,i zauwarzaja,ze by stosowac przemoc psychiczna nie jest potrzebna sila fizyczna,wystarczy wredny charakter,ale czy nie jest bespieczniej plawic sie w wyswiechtanych stereotypach...

  • Dorotka ka
    8 sierpnia, 09:59

    oj oj oj - tyle wątków w tej wypowiedzi, że mogłabym książkę napisać w odpowiedzi. Przemoc niestety wiąże się z płcią i spora większość stosowana jest wobec kobiet, nie odwrotnie. I siła fizyczna owszem nie jest potrzebna, ba nawet na rękę jest stosowac przemoc psychiczną, bo ją łatwo ukryć Nie lubię dyskutować z kimś anonimowym. Tu masz przewagę nade mną.

  • Tomasz bubak
    8 sierpnia, 17:37

    ...moja droga jestes wolna,tak tu publikujesz,jak i komentujesz z wlasnej nieprzymuszonej woli,rzeczywistosc wirtualna ma to do siebie,ze czesto wybieramy tu anonimowosc,a nawet jesli nie to tak czy inaczej nasze imie,nazwisko nikomu,nic nie mowi,donbrze jesli tej anonimowosci nienadurzywamy...

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 11.12.2017
GBP 4.765 złEUR 4.204 złUSD 3.563 złCHF 3.596 zł

Sport


Reklama