Menu

"Moje dzieci mnie nie chcą"...

Emeryci obawiają się izolacji, dyskryminacji i wykluczenia społecznego... (Fot. Thinkstock)
Rozmowa dwóch znajomych: "Jak tam twoi rodzice radzą sobie na emeryturze? Chyba dobrze, bo nie proszą nas o pomoc".

Starość to nie radość
Polska należy do trzydziestki najstarszych demograficznie państw na świecie, ale według raportu Global Age Watch Index, jesteśmy prawie na 90. miejscu, jeżeli chodzi o ocenę sytuacji ludzi starych w naszym kraju. Co to oznacza? Mianowicie to, że za mało zastanawiamy się nad problemami osób starszych, ich potrzebami socjalno-bytowymi, ochroną i utrzymaniem stanu ich zdrowia oraz problemami psychicznymi, które także przychodzą z wiekiem.

Zaraz jednak mogą paść słowa: „Po co przejmować się ludźmi, którzy już nie pracują, nie mogą nikomu nic dać ani pomóc. A do tego trzeba się jeszcze nimi opiekować, pielęgnować ich, a na to nie mamy czasu”. Ci, którzy prezentują takie stanowisko powinni jednak pamiętać, że niedługo może spotkać ich taki sam los jak ich ojca, matkę, czy dziadków. Nikt przecież nie jest wiecznie młody i każdy człowiek ulega procesowi starzenia.

Ocenia się, że po 20-25 latach, w Polsce będzie prawie 10 mln emerytów. Czy będzie wtedy miał ich kto leczyć? Czy znajdzie się wystarczająca ilość ludzi, którzy będą skłonni opiekować się nimi i pomagać im zaspokajać swoje potrzeby? Obawiam się, że nie. Dlaczego? Ponieważ już teraz wszędzie widzę starsze, samotne osoby i co gorsze, jest ich w miarę upływu czasu coraz więcej.

Emerytury, które otrzymują obecnie polscy świadczeniobiorcy, stanowią zaledwie 32% średniej państw w UE. (Fot. Thinkstock)

Obserwuję także bezdomnych ludzi w podeszłym wieku, przemieszczających się po ulicach, skwerach i w parkach Krakowa. Z racji pełnienia funkcji sądowego kuratora społecznego odwiedzałem także w ostatnich 2 latach zakłady opiekuńczo-lecznicze oraz domy spokojnej starości i widziałem w nich wiele starszych osób, które zostały „oddane” pod opiekę tych placówek, bo rodzina nie miała dla nich czasu. Wszystkie te placówki – zwłaszcza funkcjonujące w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia – po prostu pękały w szwach, a wszędzie gościł ten sam smutek, nostalgia, samotność i wyczekujące spojrzenia starych, zrezygnowanych ludzi.

Czy oni płacą za swoje błędy?
Patrząc na nich zadawałem sobie pytanie: czy byli aż tak złymi ludźmi, że w ramach „sprawiedliwości społecznej” trafili tutaj, aby w samotności czekać na zakończenie swojego ziemskiego bytu? Czy aż tak bardzo skrzywdzili swoich bliskich, że kiedy stali się zależni od otoczenia, to oni usunęli ich na margines swojego życia? A przecież ci starsi ludzie nieraz poświęcili wiele lat swojego życia, aby wychować dzieci, dać im wykształcenie oraz zapewnić odpowiedni start życiowy. Towarzyszyli dzieciom w smutkach i chorobach, służyli radą i pomocą w trudnych chwilach oraz przeżywali ich sukcesy i porażki. Nieraz poświęcali karierę zawodową, aby mieć czas na wychowywanie swoich pociech. Okazywali im miłość, troskę i przywiązanie oraz byli skłonni do wielu poświęceń, byle tylko ich dzieciaki były szczęśliwe.

Często jednak dorosłe dzieci nie potrafią zrewanżować się starym, a nieraz niedołężnym rodzicom i nie chcą zrezygnować ze swoich przyzwyczajeń i trybu życia, aby mieć czas dla matki lub ojca, którzy potrzebują ich pomocy, troski lub opieki.

Nieraz pada w takiej sytuacji sformułowanie: „Mam przecież swoje życie, pracę, rodzinę i znajomych. Dlaczego mam to wszystko rzucić i poświęcić się dla nich?”. No właśnie. Dlaczego? A może zapytać nie "dlaczego", tylko "jak" to zrobić? Jak to wszystko pogodzić, aby zająć się matką lub ojcem i równocześnie nie rezygnować z pracy, kariery, rodziny i dotychczasowych przyzwyczajeń? Młodzi ludzie nie rozumieją bowiem, że dla starszych osób najgorsza jest nie sama choroba czy ubóstwo, ale właśnie ich samotność w konieczności poradzenia sobie z tymi problemami. Często jest to nawet samotność wśród ludzi, w domu starców, czy jak to się teraz ładnie nazywa, w domu spokojnej starości lub jesieni życia, kiedy mają wokół siebie innych ludzi, ale niestety nie są to ich bliscy.

Starzenie się człowieka jest procesem nieuchronnym
„Starzenie się człowieka jest zjawiskiem nie tylko biologicznym, ale także nieuchronnym, długotrwałym procesem, który z jednej strony jest zależny od człowieka, a z drugiej od różnych czynników: społecznych, ekonomicznych, biologicznych, psychologicznych, ekologicznych, historycznych i kulturowych” (Leszczyńska-Rejchert, 2002).

Szybki wzrost liczby obywateli w starszym wieku, w stosunku do ilości osób narodzonych, powoduje starzenie się społeczeństwa i problemy społeczno-ekonomiczne, związane z ubóstwem większości starszych obywateli. (Fot. Thinkstock)

Skoro jest tyle czynników warunkujących ten proces, to jak postępować w życiu, aby w podeszłym wieku, kiedy jest się schorowanym i bezradnym, nie zostać samotnym i mieć zapewnioną właściwą opiekę ze strony bliskich? Czy jest to w ogóle możliwe w czasach, kiedy liczą się tylko pieniądze, wartości materialne i kariera zawodowa?

Na pewno starzenie się, jak każdy inny proces, będzie przebiegało etapowo i dawało człowiekowi możliwość dokonywania w swoim życiu takich zmian, które pozwolą zminimalizować negatywne skutki upływu czasu dla jego organizmu oraz poprawienie wzajemnych relacji w rodzinie.

Z jednej strony, dzięki rozwojowi nauk medycznych, możemy obserwować wydłużenie życia ludzkiego. Z drugiej zaś, szybki wzrost liczby obywateli w starszym wieku, w stosunku do ilości osób narodzonych, powoduje starzenie się społeczeństwa i problemy społeczno-ekonomiczne, związane z ubóstwem większości starszych obywateli. Zjawisko to obserwujemy nie tylko w Polsce, ale także w wielu krajach zachodnich, gdzie na jednego czynnego zawodowo obywatela przypada 3-5 emerytów i rencistów, którzy są zależni od środków budżetowych państwa.

W bogatych Niemczech jest to raczej problem społeczny, natomiast w Polsce, jest to dodatkowo bardzo ważny aspekt ekonomiczny funkcjonowania państwa, bowiem Zakład Ubezpieczeń Społecznych ma stale duże trudności z wywiązywaniem się ze swoich zobowiązań wobec byłych i obecnych płatników składek na ubezpieczenia społeczne.

Emerytury, które otrzymują obecnie polscy świadczeniobiorcy, stanowią zaledwie 32% średniej państw w UE, a mniej otrzymują tylko emeryci w takich państwach, jak Estonia, Litwa, Łotwa, Chorwacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria i Słowacja. Najwyższe świadczenia uzyskują natomiast emeryci w Luksemburgu, Czechach, Irlandii, Grecji, a nawet na Cyprze. Powoduje to w naszym kraju ubóstwo wielu starszych Polaków i ich zależność ekonomiczną od młodszych członków rodziny. Ci jednak często nie są skłonni do pomocy finansowej rodzicom lub dziadkom, którzy zmuszeni trudną sytuacją występują nawet na drogę sądową, aby uzyskać od własnych dzieci alimenty, które umożliwią im sfinansowanie podstawowych potrzeb życiowych. Niestety, taka sytuacja może w Polsce potrwać jeszcze przez wiele lat, bo system emerytalny w naszym kraju jest poważnie „chory” od dawna, a pozytywnych strukturalnych zmian, jak na razie nie widać.

W wielu państwach europejskich, w tym także w Polsce, obserwujemy zjawisko polegające na tym, że kiedy obywatele przekraczają granicę wieku emerytalnego, to zaczynają być marginalizowani jako zbiorowość oraz następuje stopniowe wykluczanie ich z aktywnego życia społecznego i zawodowego. Czy jest to jednak pozytywne zjawisko społeczne? Na pewno nie, ponieważ osoby starsze, mające długi staż zawodowy, mogą służyć swoim doświadczeniem młodszym i mniej doświadczonym pracownikom. Mają też duże doświadczenie w zakresie życia rodzinnego, wychowywania dzieci oraz prowadzenia gospodarstwa domowego.

Czy nie warto więc wykorzystać tego zasobu wiedzy i doświadczenia? Na pewno tak, ale czy młodzi chcą rady i sugestii osób starszych? Niestety, często osoby stosunkowo młode wolą uczyć się na własnych błędach i wychowywać dzieci „po swojemu”. Nie chcą też wtrącania się do ich spraw i mówienia im jak mają żyć. Może boją się oceny swojej drogi życiowej, a może po prostu uważają, że starzy ludzie nie mogą im nic mądrego podpowiedzieć?

Czego boją się osoby starsze?
Jak pokazują różne badania socjologiczne i społeczne, ludzie w podeszłym wieku najbardziej boją się utraty autorytetu w rodzinie, w miejscu zamieszkania oraz wśród znajomych. Ich obawy dotyczą także niemożności poradzenia sobie z utratą sprawności oraz zdrowia i poradzenia sobie z chorobami wieku starczego. Dużym problemem jest także dostępność do placówek służby zdrowia. Emeryci obawiają się także izolacji, dyskryminacji i wykluczenia społecznego. Uczestniczące w badaniach osoby w podeszłym wieku podkreślały dyskryminowanie ich i lekceważenie ze względu na ich wiek oraz niewystarczający dostęp do placówek kulturalnych i sportowych organizujących wolny czas dla seniorów.

Wielu dziadków i babć widzi swoje ukochane dzieci i wnuki bardzo rzadko, „od święta” lub nie widują ich wcale przez dłuższy czas... (Fot. Thinkstock).

To, co jednak najbardziej spędza sen z oczu ludziom starszym, to samotność i brak możliwości realizacji więzi rodzinnych. Często widzą swoje ukochane dzieci i wnuki bardzo rzadko, „od święta” lub nie widują ich wcale, przez dłuższe okresy czasu. Troska potomstwa ogranicza się nieraz do 2-3 telefonów w miesiącu i obietnic, że jak tylko będą mieli trochę wolnego czasu, to na pewno wpadną i porozmawiają z mamą lub tatą oraz pomogą w drobnych naprawach, zakupach, czy porządkach. Jednak rodzicom nie chodzi ani o pomoc materialną, ani o porządki lub naprawy. Oni pragną bezpośredniego kontaktu z dziećmi lub wnukami oraz możliwości bezpośredniej rozmowy, potwierdzającej tezę, że dzieciom na nich dalej zależy i że są jeszcze komuś na tym świecie potrzebni.

Wisława Szymborska napisała w wierszu „Minuta ciszy po Ludwice Wawrzyńskiej”, że „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”. Czy potwierdza to tezę, że tak naprawdę nie znamy siebie i swoich ewentualnych reakcji na różne sytuacje i bezradnie potwierdzamy, że nie wiemy o sobie prawie nic. Często nie znamy siebie, ponieważ boimy się zaglądnąć w głąb swojej duszy, by nie odkryć tam czegoś złego i wstydliwego. Kiedy jesteśmy dziećmi, to kochamy swoich rodziców i mówimy, że zaopiekujemy się nimi na starość, tak jak oni teraz opiekują się nami. A co pozostaje z naszych obietnic, kiedy jesteśmy dorośli?

Często słyszymy takie zdanie: „Miarą wartości człowieka jest jego stosunek do innych ludzi”. Ann Landers stwierdziła kiedyś, że „Prawdziwą miarą człowieka jest to, jak traktuje kogoś, kto nie może mu się w żaden sposób odwdzięczyć”. Ale, czy starzy rodzice, którzy poświęcili swoje życie dla dzieci muszą się jeszcze dodatkowo odwdzięczać? Czy jeszcze za mało dali swoim bliskim w swoim długim życiu? Pamiętajmy także o tezie, że zarówno dobro, jak też zło, zawsze do nas wracają.

W artykule wykorzystano następujące materiały źródłowe:
*www.edukacja.edux.pl („Problemy ludzi starszych”)
*www.fakt.pl („Różnice w systemach emerytalnych w Polsce i krajach Unii Europejskiej”)
*www.natemat.pl („Zdrowi wiekowi. Problem starych ludzi”)
*www.bip.stat.gov.pl („O sytuacji ludzi starszych”)
*www.wielkieslowa.pl
*www.senior.gov.pl („Raport na temat sytuacji osób starszych w Polsce”)

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.23 / 32

Komentarze


  • Młody
    23 listopada, 12:38

    Jeżeli my młodzi nie będziemy szanować swoich rodziców to na starość możemy mieć jeszcze gorszy los. Nasze dzieci patrzą na to jak traktujemy dziadków i często biorą przykład ze swoich rodziców i odnoszą się do nas rodziców, tak jak my do swoich. Potem oddają nas do domu starców.

  • Jerzy Joniec
    26 listopada, 15:08

    Musimy na pewno pamiętać, że miarą wartości człowieka jest jego stosunek do innych ludzi, zwłaszcza tych starszych i niedołężnych. Pamiętajmy jednak także, że to stwierdzenie możemy zastosować także do zwierząt, które towarzyszą nam w naszym życiu. Pozdrawiam Czytelników.

  • Czlowiek_czlowiekowi wilk
    26 listopada, 19:54

    Byl taki czas ze mama i tata podcierali ci d..pe po latach jestes piekna/y mloda ale role sie odwrocily teraz oni potrzebuja chwili z toba, a jezeli nie poswiecisz im czasu to wiedz ze tych chwil nigdy nie nadrobisz. Zawsze duchy przeszlosci beda cie straszyly dlaczego nie rozmawialem z nimi o tym czy nie zrobilismy tego. Pamietajmy ze zyje sie raz i raz ma sie rodzicow.

  • Ziom
    27 listopada, 12:46

    Wiele racji, ludzie są wredni dla swoich staruszków

  • THC
    27 listopada, 13:20

    Jak wychowali to tak teraz maja. ;D

  • Rodzic
    28 listopada, 13:39

    Nieraz dobrze wychowujemy nasze pociechy, ale świat i ludzie zmieniają je tak, że się od nas odwracają.

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 11.12.2017
GBP 4.765 złEUR 4.204 złUSD 3.563 złCHF 3.596 zł

Sport


Reklama