Menu

"Miś Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa"

Pomnik Wojtka w Edynburgu. (Fot. Facebook/The Wojtek Memorial Trust)
To, że legendarny polski "żołnierz" ma swój pomnik w Edynburgu, to ogromna zasługa Brytyjki. Aileen Orr widziała Wojtka na własne oczy, jego historię zna od dziecka, teraz niedźwiedź polskich żołnierzy stał się jej misją.

Aileen Orr opowiada o Wojtku w Wielkiej Brytanii i Polsce. Pomaga produkować filmy dokumentalne i pracuje przy powstaniu fabularnego. Napisała też książkę, która zasłużenie bije rekordy popularnści. Niedawno niedźwiedź na stałe zagościł w stolicy Szkocji.

Pomnik jednej z najbardziej niezwykłych postaci drugiej wojny światowej – niedźwiedzia Wojtka odsłonięto w Edynburgu w sobotę 7 listopada 2015 roku. Zbliża się więc druga rocznica obecności figury słynnego zwierzęcia, którym zaopiekowali się żołnierze z Armii Andersa, a po wojnie trafił z nimi do Szkocji.

"Odsłonięcie pomnika pozwala użyć fascynującej historii Wojtka do tego, aby wydobyć na światło dzienne wkład polskich żołnierzy w wysiłek wojenny. To również kolejna nić łącząca nasze miasto z żyjącymi tu emigrantami z Polski” – podkreślał dwa lata temu podczas uroczystości odsłonięcia pomnika w Edynburgu burmistrz tego miasta Donald Wilson.

Pomnik w szkockiej stolicy jest niezwykle popularny. Zatrzymują się przy nim Polacy, Szkoci, turyści. Figura niedźwiedzia i polskiego żołnierza znajduje się w samym centrum Edynburga. W Szkocji jest celebrytą – ukochanym zwierzakiem.

Zanim jednak doszło do powstania pomnika, były książki…

Książka o Wojtku

Jedną z najbardziej popularnych książek o Wojtku jest ta autorstwa Aileen Orr. Autorka w niezwykle przystępny sposób tłumaczy zawiłości polskiej historii, przyjęcia Polaków w Szkocji i perypetii związanych ze zwierzęciem w Armii Andersa. Po książkę „Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa” powinien sięgnąć każdy Polak i każdy Brytyjczyk.

Po przeczytaniu lektury widać wyraźnie, że niedźwiedź stał się symbolem przyjaźni, waleczności i ogniwem łączącym oba narody. Aileen Orr szczerze przedstawia historię polskich żołnierzy, a jej ogromne poczucie humoru sprawia, że książkę czyta się z największą przyjemnością.

Aileen opisuje jego drogę od Persji po Szkocję i służbę w polskim wojsku. Obszerny epilog napisany przez Neila Aschersona podkreśla zasługi Polaków w walce z III Rzeszą. 

Książka o Wojtku autorstwa Aileen Orr, wydana przez wydawnictwo Replika. (Fot. Facebook/Aileen Orr)

Aileen Orr wychowała się na opowieściach swojego szkockiego dziadka. Podczas II wojny światowej był jednym z żołnierzy, którzy prowadzili szkolenie Polaków uwolnionych z Syberii i dzięki temu poznał historię misia, którą przekazał wnuczce; później odwiedzał go też w Szkocji.

Po wojnie Wojtek mieszkał do swojej śmierci (1963) w edynburskim ZOO, gdzie Aileen udało się go jeszcze zobaczyć. Wiele lat później, Aileen wyszła za mąż Andrew Orra, właściciela farmy na pograniczu szkocko-angielskim, na terenie której (o czym wcześniej nie wiedziała) Wojtek mieszkał, zanim znalazł się w Edynburgu.

Andrew Orr podjął decyzję o wybudowaniu pomnika Wojtka na własnej ziemi, aby upamiętnić historię niedźwiedzia, którą oboje są zafascynowani.

Książka o Wojtku Aileen Orr wydana została w 2010, pierwsze polskie wydanie ukazało się w 2011. Przed nią ukazało się kilka innych książek na temat Wojtka, po polsku i angielsku, jednak żadna nie zdobyła takiej popularności.

Powodzenie publikacji przyczyniło się w ogromnej mierze do różnych form upamiętnienia misia, jak tablice i pomniki, piosenki, a nawet specjalny szkocki wzór tartanu dedykowany Wojtkowi.

"Historię niedźwiedzia Wojtka po raz pierwszy opowiedział mi mój dziadek, który podczas wojny był brytyjskim żołnierzem. Szkolił Polaków z oddziałów Andersa, którzy zostali uwolnieni z Syberii” – wspomina w swojej książce Orr.

Aileen jako dziecko zobaczyła Wojtka na własne oczy w edynburskim zoo. "Po wojnie w naszych szkołach uczyło się wiele dzieci z Polski. Nie było to niczym niezwykłym. Byłam świadkiem jak podczas wycieczki do zoo, moja polska koleżanka przemówiła do Wojtka po polsku. On odwrócił się i pomachał do niej łapą. Rozpoznał po prostu polski język” – wspomina Orr.

"Mój Wojtek”

Niedźwiedź Wojtek i jego historia zajmuje ważne miejsce w życiu Aileen Orr. Zapytaliśmy ją o pomnik, farmę, a przede wszystkim książkę o niezwykłym niedźwiedziu.

Na podstawie książki, Pani licznych spotkań odczytów i działalności w Wojtek Memorial Trust można się chyba pokusić o stwierdzenie, że Wojtek stał się dla Pani wielką przygodą…
A.O.
- Tak, to prawda, na szczęście przygodą, która ma też owoce, mamy pomnik, mamy książki, filmy dokumentalne, a będziemy mieli również film fabularny.

Przed nami druga rocznica odsłonięcia pomnika niedźwiedzia przy Princess Street w Edynburgu, aż trudno uwierzyć, że po tylu latach zabiegów o pojawienie się statuy w Szkocji, jest tam już dwa lata…-- - Tak, to istotnie była długa podróż, ale wszyscy chcieli miejsca pamięci tego niezwykłego żołnierza. Wszyscy również opowiadali się za tym, aby było ono w publicznym, uczęszczanym miejscu. Samo zebranie środków było karkołomnym wyczynem, ale później do tego dochodziło właśnie znalezienie odpowiedniego miejsca, pozwoleń, wiele konsultacji. Cieszę się niezmiernie, że pomnik Wojtka znajduje się w tak popularnej części Edynburga, co wzmaga jeszcze popularność niedźwiedzia. Dzięki temu wielu ludzi dowiaduje się też o losach polskich żołnierzy. 

Wojtek jest częścią szkockiej historii. Jest bliski wielu ludziom i motywuje ich do czynienia dobra. Jego pomnik nie ma wojskowego charakteru, upamiętnia bardzo ludzką, wzruszającą i prawdziwą historię, która wykracza poza politykę i wojnę. Jest wyrazem braterstwa.
Aileen Orr

Widziałam, że rzeczywiście pomnik Wojtka w Edynburgu jest ogromnie popularny…
- Niezwykle popularny, ja bym powiedziała nawet, że za bardzo popularny. Od tej miłości Wojtkowi zmniejsza się nos. Szkoci i turyści pocierają nos niedźwiedzia na szczęście i niechcący sprawiają, że ta część pomnika zaczyna się ścierać. Ludzie głaszczą także jego uszy.

Skąd wzięła się ta fala miłości do Wojtka i przekonanie, że pocieranie jego nosa przyniesie szczęście?
- Ma to swoje źródło prawdopodobnie z historią pomnika psa, który również znajduje się w Edynburgu i nazywa się Greyfriars Bobby. Chodzi o psa rasy skye terrier, który czuwał przez niemal 14 lat przy grobie swego właściciela Johna Graya w stolicy Szkocji. Jego postać została upamiętniona w formie pomnika i płyty, pojawia się także w książkach i filmach. Ludzie są przekonani, że pocierając nos zwierzaka przyciągną szczęście. Dowodów na to oczywiście nie ma, a pomnik niszczeje. Podobnie jest z Wojtkiem, po dwóch latach przynoszenia szczęścia traci swój czubek nosa, aż trudno sobie wyobrazić, co będzie za lat 10. Cieszy mnie, że wszyscy kochają Wojtka, ale gdyby dali z tej miłości odetchnąć trochę jego nosowi, byłabym szczęśliwa.

Aileen Orr po uroczystości odsłonięcia pomnika Wojtka w Edynburgu. (Fot. Twitter/Aileen Orr @holyroodhound

To niezwykłe jak historia niedźwiedzia polskich żołnierzy jest żywa w Szkocji…
- Tak, pomnik ma z tym wiele wspólnego, książki, publikacje odczyty, ale nie zapominajmy też, że to było naprawdę niezwykłe zwierzę. Większość swojego dorosłego życia Wojtek spędził w Szkocji, jest tu więc kimś w rodzaju gwiazdy. Nawet w późniejszych latach opiekun niedźwiedzia opowiadał, że zwierzę od żołnierzy nabrało wiele ludzkich cech. Wojtek potrafił usiąść i napić się kawy, tak jakby wpadł do kogoś z wizytą. Po człowieczemu uwielbiał te być w centrum uwagi, nawet w edynburskim zoo. A kiedy słyszał polski język, reagował radośnie. To myślę, czasem sprawiało, że wydawał się bardziej człowiekiem niż zwierzęciem.
Wiem, że wielu ludzi smuciło się, że Wojtek mieszkał w ogrodzie zoologicznym. Marzeniem Polaków było, aby po zakończeniu wojny, kiedy Polska będzie wolna, wróci tam z żołnierzami. Sytuacja polityczna zatrzymała na Wyspach i Polaków, i niedźwiedzia.

Wojtek stał się nie tylko symbolem braterstwa polskich i szkockich żołnierzy, jest maskotką dzieci z dysleksją, różnych projektów edukacyjnych.
-Tak, dzięki Wojtkowi łatwiej dotrzeć do dzieci, bo to miś. Maluchom łatwiej i przyjemniej czyta się historię niedźwiadka, dzięki temu chętniej się uczą. Misia wykorzystujemy też w grupie rodzin zastępczych.

Nie ulega wątpliwości, że Wojtek wypełnia Twój czas do granic możliwości?
- O tak, Wojtek sprawia, że naprawdę mam co robić. To bardzo cieszy, bo wszędzie gdzie pojawiam się z wykładami, odczytami i spotkaniami, dzięki Wojtkowi mogę opowiedzieć o wspólnej historii Polaków i Szkotów. Mam doskonały kontakt z Polakami w Wielkiej Brytanii i w Polsce, ale ta historia trafia do ludzi z całego świata. Teraz mam nadzieję, że powstanie film fabularny o Wojtku. Jestem konsultantką, prace są zaawansowane. Kinowa wersja historii żołnierzy Armii Andersa i misia z pewnością tylko pomoże spotęgować sławę niedżwiedzia.

Pomnik Wojtka

Pomnik niedźwiedzia Wojtka stoi w samym sercu miasta, w parku przy Princes Street w cieniu edynburskiego zamku. Do postawienia monumentu doprowadziła organizacja Wojtek Memorial Trust. W komitecie organizacyjnym był między innymi arcybiskup Edynburga i St Andrews kardynał Keith O'Brien, generał Euan Loudon i pisarka Aileen Orr, będąca spiritus movens inicjatywy. 

Pomnik został zaprojektowany przez rzeźbiarza Alana Herriota, przedstawia Wojtka z jego opiekunem Piotrem Prendysem. Polski żołnierz trzyma rękę na ramieniu zwierzęcia. W taki sposób najczęściej Prendys przechadzał się ze swoim podopiecznym zwierzęciem po obozie.

Szlak bojowy Wojtka

Polacy znaleźli Wojtka na Bliskim Wschodzie w 1943 roku. Nauczyli go nosić amunicję artyleryjską, a także pić piwo i palić papierosy. Polscy żołnierze nadali mu imię i stopień, w ten sposób mogli go zabrać ze sobą jako formalnego żołnierza. Niedźwiedź brał m.in. udział w bitwie pod Monte Cassino. Po wojnie trafił do Szkocji. Zmarł w zoo w Edynburgu w 1963 roku.

Polscy żołnierze z maleńkim Wojtkiem. (Fot. Facebook/The Wojtek Memorial Trust)

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.78 / 13

Komentarze


  • Marek
    30 października, 17:21

    Przy obrazku ksiazki: "Po wojnie Wojtek mieszkał do swojej śmierci (1968) w edynburskim ZOO..."
    Na koncu artykulu jednak: "Po wojnie trafił do Szkocji. Zmarł w zoo w Edynburgu w 1963 roku."

    To kiedy w koncu?

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 21.11.2017
GBP 4.774 złEUR 4.230 złUSD 3.606 złCHF 3.631 zł

Sport


Reklama