Menu

Kingston: Miasto saksońskich królów

Kingston: Miasto saksońskich królów
Kingston - naprawdę warto tam się wybrać... (Zdjęcia: Wikipedia)
Dziś to część wielkiej metropolii Londynu, znajdująca się około 17 km od centrum...
Reklama

Grabarzowi kopiącemu grób na następny dzień nie przyszło do głowy, że to on w nim spocznie. Towarzyszyła mu w tym zajęciu córka. Oboje zostali przywaleni nagle walącymi się murami saksońskiej kaplicy St. Mary w 1730 roku. Córka ocalała, ale i ona nie mogła podać przyczyny przedziwnego rozpadu budynku, który stał przez stulecia.

Wraz z grabarzem zginęły królewskie groby znajdujące się w kaplicy. Nietknięty i nawet nie draśnięty pozostał tylko wielki szary kamień. Tron, na którym zasiadali saksońscy królowie, wymieniony w kronikach już w 838 roku.

Głaz, stragany i antyki
Kamień przeniesiono w pobliże innego kościoła, potem na rynek miasta. Tam używano go jako schodka do wsiadania na konie. Przyjezdni chłopi czyścili sobie o niego buty i ostrzyli noże. Niewiele osób zdawało sobie sprawę, że to niezwykle ważny relikt saksońskiej przeszłości Anglii. Pozbawiony historii, nie miał żadnego znaczenia.

Dopiero w okresie powrotu do czasów gotyku i średniowiecznych legend zrobił się wokół niego szum. 17 września 1850 roku kamień uroczyście przeniesiono w bardziej reprezentacyjne miejsce, udekorowano i ogrodzono stylizowanym płotkiem. Ceremonii przeniesienia dokonano w obrzędzie masońskim z udziałem samego głównego mistrza.

Dziś możemy go oglądać przy Guild Hall Kingston, w pobliżu mostu Clattern – najstarszego w całym hrabstwie Surrey (1293). Tradycyjne przekazy mówią, że kamień był pierwszym tronem podczas koronacji siedmiu saksońskich królów (900-979). Ich imiona są wypisane na podstawie głazu z szarego piaskowca.

Kingston był więc miastem królewskim, a jego korzenie sięgają zamierzchłej przeszłości. Dziś to część wielkiej metropolii Londynu, znajdująca się około 17 km od centrum. Mimo tego miasto zachowało swój odrębny charakter, a to dzięki rynkowi, który jest do tej pory miejscem targowym. Wokół skweru z Market Hall codziennie ustawiają się stragany z warzywami, rybami, serami i chlebem. Oprócz nich stoją też szeregi budek oferujące pyszne jedzenie chyba z każdego kontynentu. Oferowane są dania japońskie, hinduskie, chińskie, koreańskie i afrykańskie. Są hamburgery i zapiekanki. Możemy przysiąść przy licznych, zadaszonych stolikach i raczyć się tymi przysmakami na świeżym powietrzu, co w Londynie nie jest powszechnym zwyczajem. Sprzedawcy warzyw pokrzykują gromko zachęcając do zakupu towaru.

Po takim niezobowiązującym obiadku możemy pójść na rzekę, która w Kingston rozlewa się szeroko. Wzdłuż Tamizy ciągnie się promenada po jednej stronie wypełniona barami i restauracjami, po drugiej zaś zadrzewiona i zielona. To Hampton Court Park, po którym możemy pospacerować po przejściu na drugą stronę mostu. Niegdyś w Kingston znajdował się niewielki port przeładunkowy oraz duży browar. Potem miasto stało się centrum produkcji samolotów. W zakładach British Aerospace projektowano i produkowano myśliwce wojskowe, zamknięto je w 1992 roku. Przypomina o tym współczesna rzeźba składająca się z licznych „samolocików” umieszczona na rondzie przy wyjeździe do Surbiton. Tam też znajdują się budynki Uniwersytetu Kingston (dawniej politechniki). Studenci tworzą atmosferę tej dzielnicy, życie nocne na pewno tu nie zamiera po godzinie 23. Wielki klub Pryzm przyciąga chętnych i z innych części Londynu. Znajduje się on przy drodze głównej od stacji kolejowej.

Nieco dalej znajdziemy słynne czerwone budki telefoniczne, upadające jak domino.

Umieszczono je na deptaku Old London Road, którym na pewno warto się przespacerować. Mieści się tam wiele sklepików charytatywnych oraz wielki, otwarty codziennie sklep Antique Market. To prawdziwa jaskinia skarbów, w gablotkach znajdziemy cenną i mniej cenną starą biżuterię, porcelanę. Przy ścianach ustawione są przeróżne meble, a na górze coś dla miłośników starych strojów: stoiska wypełnione ubraniami, kapeluszami, ozdobami. Wszystko w całkiem przystępnych cenach. Można się tam nawet posilić polskimi pierogami w kawiarni mieszczącej się na półpiętrze. Raz na jakiś czas deptak przy tym magazynie staroci wypełnia się straganami innych sprzedawców, podczas Kingston Antique Market. Ogłoszenia o terminie tego znakomitego pchlego targu znajdziemy w internecie.

Ekscentryczny Eadweard
Kingston ma swoje muzeum, o którym zapewne słyszał każdy student fotografii i technik filmowych. Znajduje się tam bowiem unikalna i największa w Anglii kolekcja związana z ekscentrycznym Eadweardem Muybridge (1830-1904). Zmienił on swoje imię i nazwisko kilkakrotnie w ciągu swojego życia. Ta wersja ostateczna (choć na kamieniu nagrobnym i tak przeinaczona na Maybridge) miała być oryginalną formą saksońskiego brzmienia Edwarda Muggeridge.

Urodził się on i wychował w odległości kilkunastu metrów od królewskiego kamienia Kingston, co jak widać wpłynęło na niego dość mocno. W wieku 20 lat wyjechał do Nowego Jorku, tam zainteresował się fotografią. Po powrocie do Anglii opatentował kilka swoich wynalazków, po czym powrócił do San Francisco. Chodził tam z wielkim i aparatem oraz ciężkimi, szklanymi płytkami negatywów po dolinie Yosemite i fotografował majestatyczne pejzaże, które uczyniły go sławnym. W roku 1872 gubernator Kalifornii, zapalony amator koni wynajął znanego już fotografa by rozwiązał dręczącą jego i innych koniarzy kwestię: czy w którymkolwiek momencie galopu zwierzę ma wszystkie kopyta w powietrzu? Eadweard zabrał się do tego poważnie, co zaowocowało jego niezwykle precyzyjnymi fotografiami kolejnych momentów poruszania się zwierzęcia. W ten sposób zapoczątkował współczesną kinematografię, bo z tych fotografii powstały filmiki. A na pytanie gubernatora odpowiedź była twierdząca.

W tym samym roku 42-letni Muybridge ożenił się z 20-letnią panną Florą. Rok później urodził się ich syn: Florado Helios i w tym samym roku znany fotograf zastrzelił z zimną krwią domniemanego kochanka żony. Nie poniósł za to żadnej kary. Został uniewinniony gdyż zabójstwo to uznano za „usprawiedliwione wybuchem uczuć”. Powołano się też na wcześniejszą kontuzję głowy fotografa.

Podobno od tego czasu stał się jeszcze bardziej ekscentryczny i wybuchowy. Flora zmarła w wieku 23 lat, a synem (uderzająco do niego podobnym) nigdy się nie interesował. Po procesie wyjechał do Ameryki Środkowej gdzie nadal fotografował. Gdy powrócił do Kingston, wydał swój olbrzymi album zawierający 20 tysięcy zdjęć pt. „Animal Locomotion”, z którego po dziś dzień korzystają studenci sztuki filmowej oraz artyści. O jego życiu, wynalazkach i fotografiach dowiemy się więcej w muzeum. Warto tam zajrzeć gdy na dworze deszczowo i zimno.

Kingston to jednak miejsce na słoneczny dzień, spacer wzdłuż rzeki, jedzenie na rynku; wszystko to sprawi, że poczujemy się z dala od zgiełku metropolii. Starożytny kamień saksońskich królów zapewne wpływa na tę atmosferę, co możemy ocenić sami spoglądając na ten głaz – tron i rozmyślając nad jego zamierzchłą historią.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 5.46 / 15

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 15.06.2018
GBP 4.900 złEUR 4.280 złUSD 3.692 złCHF 3.706 zł

Sport


Reklama

Drogi Czytelniku!

Pragniemy Cię poinformować, że nasza strona może dostosowywać treści do Twoich potrzeb. Aby to robić, potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie danych i personalizację treści marketingowych. Aby dalej móc dostarczać Ci coraz lepsze materiały redakcyjne i udostępniać Ci coraz lepsze usługi, potrzebujemy zgody na lepsze dopasowanie treści marketingowych do Twojego zachowania. Dzięki nim możemy finansować rozwój naszych usług. Nie zwiększamy zakresu naszych uprawnień. Twoje dane są u nas bezpieczne.

Zezwolenie na reklamę

Dzięki personalizacji pokazujemy Ci treści lepszej jakości, a dzięki zebranym danym możemy cały czas je doskonalić. Reklamy są dopasowane do Twoich potrzeb - dzięki reklamom finansujemy nasz rozwój. Dopasowanie pozwala nam wyświetlać ich mniej. Zapewniamy bezpieczeństwo Twoich danych. Zgodę na przetwarzanie danych możesz wycofać w każdej chwili na stronie Polityka Prywatności.

Chcielibyśmy poinformować naszych użytkowników jakie ich dane oraz w jaki sposób są przetwarzane oraz na jakich zasadach będą przetwarzane po 25 maja 2018 r. W dalszej części można znaleźć więcej informacji na ten temat.

RODO 2018. Co to jest?

Dnia 25 maja 2018 r. wchodzi w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE tzw. RODO (GDPR). Celem rozporządzenia jest doprowadzenie do pełnej harmonizacji prawa w ramach UE i swobodnego przepływu danych osobowych. W założeniu ma pozwolić mieszkańcom Unii Europejskiej na lepszą kontrolę ich danych osobowych oraz stanowić modernizację i ujednolicenie przepisów umożliwiających firmom ograniczanie biurokracji i korzystanie ze zwiększonego zaufania klientów.

Kto będzie administratorem Twoich danych?

Administratorami Twoich danych będzie firma JD Blayer LTD - wydawca londynek.net z siedzibą w Londynie oraz nasi zaufani partnerzy, z którymi stale współpracujemy. Najczęściej ta współpraca ma na celu dostosowywanie reklam, które widzisz na naszych stronach do Twoich potrzeb i zainteresowań oraz wykonywanie różnych badań mających na celu polepszanie usług internetowych i dostosowywanie ich do potrzeb użytkowników. Szczegółowe informacje dotyczące administratorów znajdują się w polityce prywatności.

Jakie dane są przetwarzane i w jakim celu?

Chodzi o dane osobowe, które są zbierane w ramach korzystania przez Ciebie z naszych usług, w tym stron internetowych, serwisów i innych funkcjonalności udostępnianych przez Londynek.net, w tym zapisywanych w plikach cookies, które są instalowane na naszych stronach przez nas oraz naszych Zaufanych Partnerów. Dane są przetwarzane między innymi, aby:

  • - zapewnić Ci większe bezpieczeństwo usług, w tym aby wykryć ewentualne boty, oszustwa czy nadużycia,
  • - pokazywać Ci reklamy dopasowane do Twoich potrzeb i zainteresowań.

Komu możemy przekazać dane?

Zgodnie z obowiązującym prawem, Twoje dane możemy przekazywać podmiotom przetwarzającym je na nasze zlecenie, np. agencjom marketingowym, podwykonawcom naszych usług oraz podmiotom uprawnionym do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa np. sądom lub organom ścigania - oczywiście tylko gdy wystąpią z żądaniem w oparciu o stosowną podstawę prawną. Pragniemy też wspomnieć, że na większości stron internetowych dane o ruchu użytkowników zbierane są przez naszych zaufanych partnerów.

Jakie masz prawa w stosunku do Twoich danych?

Masz między innymi prawo do żądania dostępu do danych, sprostowania, usunięcia lub ograniczenia ich przetwarzania. Możesz także wycofać zgodę na przetwarzanie danych osobowych, zgłosić sprzeciw oraz skorzystać z innych praw wymienionych szczegółowo w polityce prywatności. Tam też znajdziesz informacje jak zakomunikować nam Twoją wolę skorzystania z tych praw.

Jakie są podstawy prawne przetwarzania Twoich danych?

Każde przetwarzanie Twoich danych musi być oparte na właściwej, zgodnej z obowiązującymi przepisami, podstawie prawnej. Podstawą prawną przetwarzania Twoich danych w celu świadczenia usług, w tym dopasowywania ich do Twoich zainteresowań, analizowania ich i udoskonalania oraz zapewniania ich bezpieczeństwa jest niezbędność do wykonania umów o ich świadczenie (tymi umowami są zazwyczaj regulaminy lub podobne dokumenty dostępne w usługach, z których korzystasz). Taką podstawą prawną dla pomiarów statystycznych i marketingu własnego administratorów jest tzw. uzasadniony interes administratora. Przetwarzanie Twoich danych w celach marketingowych podmiotów trzecich będzie odbywać się na podstawie Twojej dobrowolnej zgody.

Dlatego też proszę zaznacz przycisk "Tak, zgadzam się", jeżeli zgadzasz się na przetwarzanie Twoich danych osobowych zbieranych w ramach korzystania ze strony interneowej Londynek.net oraz przez naszych partnerów w tzw. plikach cookies, w celach marketingowych (w tym na ich analizowanie i profilowanie w celach marketingowych). Wyrażenie zgody jest dobrowolne i możesz ją w dowolnym momencie wycofać.