Menu

Europa jest kobietą - także Polką!

Europa jest kobietą - także Polką!
Prof. Magdalena Środa (po lewej) i Grażyna Czubińska podczas I Kongresu Polskich Kobiet w UK w ubiegłym roku. (Fot. Gosia Skibińska)
Polskie kobiety w Wielkiej Brytanii radzą sobie coraz lepiej. Nie oznacza to jednak, że nie potrzebują żadnego wsparcia, wskazówek czy inspiracji. Gdzie mogą ich szukać? Na to pytanie ma odpowiedzieć zbliżający się wielkimi krokami II Kongres Polskich Kobiet w UK.
Reklama

“I w TOBIE drzemie Europa - obudź JĄ” - tak brzmi przewodnie hasło tegorocznego kongresu, organizowanego już drugi rok z kolei w Londynie. To właśnie tu, w tzw. „siedemnastym województwie”, wiele Polek odnalazło szansę na lepsze życie, na rozwój swoich umiejętności i zainteresowań. Polskie kobiety chcą się wspierać nawzajem na drodze ku lepszemu – wystarczy zresztą przytoczyć hasła pomocnicze II Kongresu: "Spełniaj marzenia – żyj”, "Polka w Europie – drogą do celu", "Kreuj marzenia, działaj, żyj”...

Pomysł na przeniesienie popularnej w Polsce – i nie tylko – idei kobiecych kongresów na grunt brytyjski wyszedł od Grażyny Czubińskiej – seksuologa i doradcy rodzinnego, dyrektor Polskiego Centrum Zdrowia Seksualnego w Londynie. Mająca ponad 20-letnie doświadczenie w pracy z ludźmi specjalistka, podczas sesji ze swoimi pacjentkami dostrzegła, że wiele Polek na Wyspach zostaje same ze swoimi problemami, nie tylko natury intymnej.

O wnioskach płynących ze swoich zawodowych doświadczeń i idei Kongresu Polskich Kobiet w UK Grażyna Czubińska opowiedziała naszemu portalowi – jednemu z patronów medialnych tego przedsięwzięcia.

Jak to się stało, że idea Kongresu Kobiet zawitała do Wielkiej Brytanii?
Od samego początku idei Kongresu Kobiet w Polsce uczestniczyłam w ich spotkaniach, a ruch kobiecy towarzyszył mi zawsze w mojej pracy zawodowej. Po przybyciu do Wielkiej Brytanii zauważyłam, że młoda emigracja, poakcesyjna - jest trochę osamotniona i często nadawano jej miano "zarobkowej". Osobiście nie mam nic przeciwko zarabianiu, ale uważam, że pieniądz jest tylko środkiem do osiągnięcia celów: studiowania, zarobienia na mieszkania, zobaczenia nowych miejsc, rozwoju zawodowego. Tak postrzegam naszą młodą emigrację, bez etykiet.

Jest nas tu bardzo dużo - oficjalnie 750 tys., nieoficjalnie - 2 miliony. Połowa to kobiety, na barkach których często spoczywają problemy rodzinne - i to w warunkach emigracji. Mało tego: po podaniu 2 lata temu do wiadomości publicznej danych statystycznych, że Polki rodzą najwięcej dzieci w UK i że ojcami 1/4 z nich nie są Polacy, rozpętała się burza medialna o deprawacji Polek. To była chyba przysłowiowa kropla, która zdecydowała, że zaczęłam szukać kontaktu z młodymi organizacjami polonijnymi – po to, by zorganizować taki kongres tu na Wyspach, by pokazać, że Polki sobie często świetnie radzą w trudnych warunkach emigracyjnych. I to nie tylko w rodzinie, ale także w biznesie, w mediach. Rozwijają swoje talenty i sięgają szczytów sukcesu; znajdują mnóstwo satysfakcji także w pracy charytatywnej. Skrzyknęłyśmy się jako ruch niezależny kobiet i zorganizowałyśmy I Kongres, prezentujący Polkę jako człowieka sukcesu w różnych dziedzinach życia.

Dlaczego tak ważne jest, aby podejmować kwestie kobiece w obecnych czasach?
Kwestie kobiece będą długo tematem trudnym, bo też i prawa obywatelskie otrzymałyśmy ledwo ponad 100 lat temu. I ciągle jest tak, że w wielu obszarach życia jest nam trudniej, nie wierzymy w swoje możliwości - albo raczej uwidacznia się brak kształtowania takich postaw, co wynika też często z tradycyjnych metod wychowawczych i stereotypów w polskiej edukacji. Badania naukowe wyraźnie mówią, że statystycznie ciągle zarabiamy mniej niż mężczyźni na tych samych stanowiskach! Według ostatnich danych w UK ta różnica wynosi 17%.

To na naszych barkach spoczywają obowiązki opieki nad dzieckiem (biologicznie nikt z nas ich nie zdejmie) - i nie chodzi tu o użalanie się, ale o wypracowanie optimum, które pozwoli zarówno kobiecie, jak i mężczyźnie optymalnie uczestniczyć z życiu rodzinnym oraz zawodowym.

W ostatnich latach pojawia się coraz więcej programów umożliwiających kobiecie powrót na rynek pracy, ale wciąż jest to powrót - nie ciągłość. Nie znaczy to jednak, że kobiety muszą cierpieć z tego powodu, Wydaje mi się, że to jest kwestia świadomości kobiet i wyborów, jakie dokonują.

A z jakimi problemami borykają się najczęściej Polki w Wielkiej Brytanii?
Z moich obserwacji i doświadczeń zawodowych wynika, że jest tu kilka bardzo widocznych obszarów - po pierwsze wizerunkowych: by nie dać się zaszufladkować, a równocześnie zainwestować w swój rozwój osobisty dający wiarę, że marzenia warto i można realizować. 

Po drugie - problemy wynikające z utrzymania związków, rodziny; bywa także, że i przemocy w rodzinie. Te problemy jednak przywozimy z domu, z Polski. Często nie potrafimy skorzystać z pomocy systemu socjalnego UK. Pewnie bariera językowa może stanowić jedną z przyczyn.

Kolejna grupa problemów naszych rodaczek to jak zdobyć pracę zgodnie z kompetencjami? Brytyjski system zatrudniania różni się od polskiego. W pracy dochodzi niejednokrotnie do wszelkich odmian mobbingu, także o podłożu seksualnym.

Czwarta grupa problemów to zdrowie w warunkach emigracji. Duża ilość godzin pracy, zmęczenie, niepewność - więc sięganie po "dopalacze" typu narkotyki, alkohol (to ta ciemna strona). Poza tym wieczne odchudzanie - niezdrowy system żywienia, brak nawyków systematycznej kontroli zdrowia, w tym seksualnego - np. świadomości o możliwościach darmowej antykoncepcji, by nie stawać wobec faktów niepożądanej ciąży, itp.

Kolejnym problemem Polek na Wyspach, który należałoby tu zasygnalizować, jest wyedukowanie i wychowanie dzieci dwujęzycznych i w innych warunkach kulturowych.

W takim razie czemu ma służyć tegoroczny Kongres Kobiet w UK?
Właśnie powyższym tematom: ma pomóc kobietom uwierzyć w swoje siły i możliwości. Równocześnie chcemy, by dostarczył potrzebnych informacji o możliwościach rozwiązywania problemów z ust ekspertów - zarówno z kraju, jak i działających w UK. Chcemy wypracować też pewne zarysy strategii polskiego stowarzyszenia kobiecego w Królestwie Wielkiej Brytanii, które stałoby się platformą współpracy wielu organizacji polonijnych i brytyjskich o podobnych celach.

Warto zawalczyć też o integrację naszych trzech pokoleń emigracyjnych. Wszak Polka potrafi, co udowadniamy zresztą na każdym kroku. I myślę, że Polki uwierzą, gdy pomożemy im zobaczyć te możliwości i dać narzędzia do realizacji marzeń – chociażby właśnie poprzez warsztaty rozwojowe, które chcemy zorganizować dzięki wpływom z realizacji Kongresu i naszego balu, który odbędzie się następnego dnia.

Byłoby wspaniale, gdyby Królestwo Polek było platformą współpracy wszelkich działań i różnorodności na rzecz poprawy jakości życia w każdym wymiarze. By każda Polka, która potrzebuje wsparcia, mogła je znaleźć właśnie z nami.

Dlaczego w takim razie wciąż do tego typu przedsięwzięć wiele osób (czy tutaj, czy też w Polsce) odnosi się z nieufnością, określając je jako "zjazdy walczących feministek"?
Cóż - prawa psychologii pokazują, że niezależnie od płci, okazujemy nieufność temu, czego się boimy, czego nie rozumiemy, lub gdy czujemy zagrożenie. Bywa też, że ruch kobiecy wykorzystywany jest do partykularnych interesów.

Spójrzmy też na ostatnie dysputy wokół tzw. "gender". Nie chciałabym na ten temat wiele mówić, bo cała dyskusja sprowadza się do totalnego nierozumienia tego słowa. A może warto by zajrzeć do encyklopedii wiedzy? Chcemy odmitologizować to pojęcie i przywrócić należne mu znaczenie. Różnorodność jest według mnie w cenie, tylko musimy siebie polubić - wtedy przestaniemy się bać „innego” i atakować.

Poza tym trudno mówić o kobiecości bez męskości i odwrotnie, dlatego przykładamy w naszych działaniach dużą wagę do współpracy z mężczyznami - bo można. Zresztą najlepszymi feministami bywają... mężczyźni - inteligentni, niebojący się kobiet i widzący sens we współpracy z nimi.

Czy jest jeszcze coś, o co muszą walczyć Polki? Chociaż temat antykoncepcji,  aborcji czy związków partnerskich nie jest już tabu, to jednak wychowanie w duchu katolickim wielu Polkom przeszkadza w korzystaniu z tych możliwości.
Tak bywa, choć myślę, że w mniejszym stopniu niż kiedyś. Wielka Brytania jest krajem wielokulturowym i siłą rzeczy podlegamy procesom akulturacyjnym. Nasza wrażliwość międzykulturowa się rozwija, a to powoduje, że jesteśmy bardziej otwarci na tę „inność”, choć w różnym stopniu. Tak, o te prawa nie musimy „walczyć” tu w UK, bo te prawa są zapewnione. A o co muszą walczyć Polki? Najlepiej, byśmy się od nich samych dowiedziały. Liczę na to, że Polki po opublikowaniu naszej rozmowy zechcą przesłać mailem na adres biuro@krolestwopolek.eu pytania poruszające problemy, z którymi sobie nie radzą i chciałyby zadać je naszym ekspertkom w czasie kongresu. Bo aby skutecznie pomagać i inspirować, warto nawiązać dialog.

***
II Kongres Polskich Kobiet w UK odbędzie się w sobotę 11 października 2014 roku w siedzibie Ambasady RP w Londynie. Więcej na ten temat można znaleźć na stronie Zjednoczonego Królestwa Polek.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 2.91 / 10

Komentarze


  • Frajer
    16 września 2014, 06:52

    Ale bzdety Polki tu tylko rodzą dzieci i żyją a zasiłkow i puszczania się

  • K
    16 września 2014, 08:10

    Nie kazdy jest jak ty .....widac z kim sie zadajesz ze masz takie mniemanie o kobietach normalnie szok

  • Czytelnik
    16 września 2014, 08:53

    export lewactwa z PL do UK? śmiesznie i straszno

  • Jerzy Joniec
    16 września 2014, 19:53

    "Poza tym trudno mówić o kobiecości bez męskości i odwrotnie, dlatego przykładamy w naszych działaniach dużą wagę do współpracy z mężczyznami..." Brawo. Wreszcie ktoś w sposób publiczny docenia rolę nas - mężczyzn.

  • Robert Gromski
    16 września 2014, 20:59

    Jeszcze trochę , a dzięki lewackiej propagandzie i feminiskom , normalni faceci będą zamknięci do klatek , a wzorem prawdziwego mężczyzny zostanie stuprocentowy ...gej odlany z brązu , który bedzie służyć jako wzorzez w Sèvres.

    Nie wiem do czego ten świat zmierza, ale z moich obserwacji wynika, że do matriarchatu i gejochatu.

    Normalna rodzina już jest passé?



  • Joju
    18 września 2014, 10:15

    kobiety i tak beda gora heheh, nawet jak takie tepoty jak frajer itp beda w gacie sr.. zeby to zbojkotowac

Dodaj komentarz


Reklama
Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 26.04.2018
GBP 4.845 złEUR 4.239 złUSD 3.483 złCHF 3.540 zł

Sport


Reklama