Menu

"Dywizjon 303" na dużym ekranie. Powstaje film o asach polskiego lotnictwa

Piloci Dywizjonu 303 - bohaterowie, o których mówi się do dzisiaj. (Fot. Wikipedia)
Polscy piloci jechali do Anglii z jedną myślą: aby walczyć z Niemcami, którzy zajęli ich Ojczyznę. Nie wiedzieli, co ich czeka na brytyjskiej ziemi i na brytyjskim niebie. Dzisiaj są legendą - wywarli bowiem wpływ na losy wojny. O polskich lotnikach powstaje właśnie film, który w zamyśle producentów ma pokazać ich wielkość i nieznaną dotąd stronę.

Przez wiele lat dla polskich pilotów, którzy brali udział w Bitwie o Anglię, teraz nazywaną Bitwą o Wielką Brytanię, nie było hołdów, na jakie zasłużyli - choć ich zaangażowanie nie podlegało dyskusji.

Efekt lotniczej walki o brytyjskie niebo z udziałem Polaków miał niezwykłą wartość symboliczną – pokazał, że niemiecka machina wojenna nie jest niezwyciężona, a Hitlera i spółkę można pokonać. Istotne, że przyczynili się do tego polscy piloci, co od czasów II wojny światowej jest źródłem polskiej dumy narodowej.

O ich męstwie powstaje właśnie film - „Dywizjon 303”. Polacy niewątpliwie na taki obraz czekają. Aż trudno uwierzyć, że musiało minąć kilkadziesiąt lat od „Bitwy o Anglię”, aby po raz pierwszy pokuszono się o nakręcenie fabularnego filmu o tych niezwykłych żołnierzach.

Podczas pierwszej konferencji poświęconej tej produkcji prof. Zbigniew Wawer - dyrektor Muzeum Wojska Polskiego - stwierdził z uznaniem, że wreszcie po tylu latach świat dowie się pełnej prawdy o polskim bohaterstwie w czasie Bitwy o Anglię. „Czesi, którzy również brali udział w tej bitwie, nakręcili o tym film, mimo że ich udział był nieporównywalnie mniejszy niż Polaków. Oni po prostu lepiej potrafią promować swoich bohaterów” – podkreślił prof. Wawer.

Producent filmu Jacek Samojłowicz wyjawił, że pisanie scenariusza trwało prawie pięć lat i uczestniczyło w tym aż 35 osób.

126 "Adolfów" zestrzelonych przez Dywizjon 303 w Bitwie o Anglię. (Fot. Wikipedia)

Główne role powierzono m.in. Maciejowi Zakościelnemu, który gra pilota Jana „Donalda” Zumbacha i Piotrowi Adamczykowi, wcielającemu się w postać Witolda Urbanowicza. W produkcji mają pojawić się też gwiazdy brytyjskiego kina.

„Dopóki kontrakt nie zostanie podpisany, nie możemy zdradzić, kto zagra w filmie, ale należy spodziewać się wielkiego nazwiska” - wyjaśniła portalowi Londynek.net Maria Golasowska, przedstawicielka Film Media S.A w Wielkiej Brytanii. Z filmem nieoficjalnie wiązano Jude’a Law, a także Benedicta Cumberbatcha. Czy któryś z nich wcieli się w postać angielskiego oficera Królewskich Sił Powietrznych? Na tę odpowiedź trzeba jeszcze poczekać.

Dywizjon 303” to koprodukcja polsko-brytyjska. Zdjęcia poza Polską będą kręcone także w Wielkiej Brytanii.

Czego się spodziewać?

„Po brawurowym, lecz twardym lądowaniu, pilot Jan Donald Zumbach (Maciej Zakościelny) powraca do zdrowia w sanatorium. W tych okolicznościach zastaje go wybuch II wojny światowej, zmuszając lotnika do ewakuacji z kraju. Podobny los czeka bohaterskiego instruktora pilotażu Witolda Urbanowicza (Piotr Adamczyk). Obaj przedostają się do Wielkiej Brytanii, by w eskadrach RAF-u kontynuować walkę z okupantem. Ich męstwo i podniebne wyczyny szybko zwracają uwagę dowódców i przyczyniają się do utworzenia Dywizjonu 303 – elitarnej jednostki myśliwskiej, złożonej głównie z Polaków. W jej skład, oprócz Zumbacha i Urbanowicza, wchodzi grupa asów przestworzy, takich jak: Zdzisław Krasnodębski (Maciej Marczewski), Witold "Tolo" Łokuciewski (Antoni Królikowski), Ludwik Witold Paszkiewicz (Jan Wieczorkowski), Czech – Josef František (Maciej Cymorek) oraz Mirosław Ferić – pseudonim "Ox" (Krzysztof Kwiatkowski). Kiedy Niemcy rzucają do walki przygniatające siły zbrojne, każdy dzień przynosi pilotom niekończącą się walkę z wrogiem. Lecz również na ziemi czekają ich wielkie emocje – osobiste dramaty, romanse, ale i prawdziwa miłość” - opisuje film jego producent.

„Rogata dusza i stalowe mięśnie”

Nad Tamizą w związku z filmem był już aktor Aleksander Wróbel – odtwórca roli kapitana Jana Kazimierza Daszewskiego z polskiej, elitarnej jednostki powietrznej. Pilot razem z Janem Zumbachem, Mirosławem Fericiem i Witoldem Łokuciewskim – tworzyli grupę, nazywaną przez innych żołnierzy „muszkieterami”.

Spotkanie aktora z rodziną kapitana Daszewskiego. Od lewej: Joanna Meeson, Anita Meeson- Kielanowska, aktor Aleksander Wróbel z portretem pilota, Antoni Daszewski. (Fot.Film Media)

Aktor nie przyjechał jednak na zdjęcia, a na szczególne spotkanie z rodziną polskiego pilota. Dokładnie 75 lat temu, 4 kwietnia 1942 roku, Niemcy zestrzelili samolot kapitana Daszewskiego nad kanałem La Manche. Bliscy polskiego żołnierza chcieli oddać mu cześć. Na uroczystość zaprosili Aleksandra Wróbla.

„Już zaprzyjaźniłem się z tą postacią, ale wciąż się jej uczę. Spotkanie z jego rodziną pozwala mi budować ten charakter” - zdradził portalowi Londynek.net Aleksander Wróbel.

„Przeczytałem wiele książek na temat Dywizjonu 303, opieramy się w ogóle tworząc film na materiałach z Instytutu Sikorskiego w Londynie, materiałach z dzienników Fericia, ale nie ma nic lepszego niż spotkanie z rodziną mojego bohatera. Dzięki temu dotarłem do większej ilości publikacji na temat Daszewskiego” - kontynuował aktor.

„Jan Kazimierz Daszewski był prawdziwym dżentelmenem, kobiety go uwielbiały, był bardzo lubiany w Dywizjonie 303. Ktoś go określił, że miał rogatą duszę i stalowe mięśnie. Uwielbiał zabawę, ale walczył jak wariat. To niewątpliwie charakter z pazurem i bardzo się cieszę, że go gram” - podkreślił Aleksander Wróbel w rozmowie z portalem Londynek.net.

Z takiego wyboru cieszy się też rodzina polskiego kapitana. Jednak radość ma też inny wymiar. „Cieszymy się przede wszystkim, że waleczność naszych polskich pilotów będzie przedstawiona w taki sposób, na jaki zasługują. To nasi bohaterowie, prawdziwa legenda” - wyjaśnił kuzyn zmarłego pilota Antoni Daszewski.

Wizyta aktora Aleksandra Wróbla ma być jedynie przedsmakiem zaplanowanych spotkań, które będą miały swoje miejsce ponownie w Londynie.

Wkrótce będzie miał miejsce pierwszy klaps do scen „Dywizjonu 303” kręconych w Wielkiej Brytanii. 

Elitarna jednostka lotnicza na ekranie

Pierwszym spóźnionym hołdem dla polskich pilotów i lekcją historii dla Brytyjczyków, był wyemitowany w 2010 roku dokument zatytułowany „Polish Battle of Britain” produkcji Channel 4. Stacja pokazała film szerokiej publiczności w najlepszym czasie antenowym.

Aleksander Wróbel na planie filmu "Dywizjon 303". (Fot. Film Media)

Brytyjska produkcja była szczera, pokazywała bowiem nie tylko niezwykłą waleczność i skuteczność polskich pilotów z Dywizjonu 303, ale i brytyjską arogancję. Nikt z RAF-u nie wierzył, iż jakikolwiek cudzoziemiec może mieć lepsze umiejętności od ich lotników...

Powietrzne asy

Dywizjon 303 należał do najlepszych jednostek myśliwskich wszystkich teatrów działań II wojny światowej. Za największy sukces dywizjonu uznaje się udział w Bitwie o Anglię – przy niewielkich stratach własnych zestrzelono 110 maszyn niemieckich. Do najlepszych pilotów jednostki zalicza się Ludwika Paszkiewicza, Jana Zumbacha i pochodzącego z Czech Josefa Františka.

W Bitwie o Anglię brało udział 144 polskich lotników, z których 29 poległo. Polacy stanowili 5 proc. wszystkich pilotów Królewskich Sił Powietrznych, uczestniczących w powietrznej walce.

Polacy zestrzelili około 126 samolotów niemieckich, uszkodzili 36. Legendarny Dywizjon 303 był najlepszą jednostką lotniczą biorąca udział Bitwie o Anglię. Dywizjon 303, sformowany 2 sierpnia 1940 roku, zaliczany jest do najlepszych jednostek myśliwskich II wojny światowej. 

Początkowo brytyjskie władze lotnicze były krytycznie nastawione do polskich myśliwców, ponieważ w opinii Anglików Polacy latali na przestarzałych samolotach, nie znali języka angielskiego i należeli do armii rozbitej przez Niemców.

Pierwsze zwycięstwo Dywizjonu 303 miało miejsce 30 sierpnia 1940, jeszcze przed oficjalnym uzyskaniem gotowości bojowej. Podczas lotu treningowego Ludwik Paszkiewicz odłączył się i zestrzelił myśliwiec Messerschmitt Bf 110. Po tej walce następnego dnia uznano dywizjon za „operacyjny” i oficjalnie skierowano go do walki.

Dzisiaj w bazie wojskowej Northolt w Londynie, gdzie służyli polscy piloci, nadal znajduje się baza Royal Air Force (Królewskich Sił Powietrznych). Po wojnie powstał tam Pomnik Lotników Polskich (Memory of Fallen Polish Airmen).

Specjalny znak

Od 2013 roku Ambasada RP w Londynie promuje biało-czerwoną szachownicę jako symbol poświęcenia i wkładu Polaków w historię i kulturę Wielkiej Brytanii.

Znak szachownicy, który widniał na samolotach Polskich Sił Powietrznych walczących w Bitwie o Anglię, przypomina o dokonaniach polskich lotników i jednocześnie przywołuje pozytywne cechy Polaków, takich jak pomysłowość, oryginalność, profesjonalizm i skuteczność.

Polska szchownica polskich pilotów stała się symbolem Polish Heritage Day. „Mam nadzieję, że ta szachownica będzie jeszcze bardziej rozpoznawalna, że nosić ją i popularyzować będą Polacy z każdego zakątka Wielkiej Brytanii” - podkreślił w rozmowie z portalem Londynek.net ambasador Arkady Rzegocki.

Projekt „Polish Heritage Day” ma na celu ustanowienie na terenie Wielkiej Brytanii corocznych obchodów związanych ze Świętem Narodowym Trzeciego Maja.

 

 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.94 / 15

Komentarze


  • Lotek
    7 kwietnia, 08:29

    zapowiada sie ciekawie, naszym pilotom sie nalezy

  • Ona
    7 kwietnia, 12:53

    NARESZCIE !!!

  • Ancymon
    7 kwietnia, 13:27

    Chetnie zobacze

  • Aneta
    9 kwietnia, 09:01

    Wspaniały artykuł! :)

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 28.04.2017
GBP 5.002 złEUR 4.217 złUSD 3.870 złCHF 3.895 zł

Sport


Reklama