Menu

Dowód na nieskuteczność nauczania angielskiego

Dowód na nieskuteczność nauczania angielskiego
Warto mieć własny ulubiony wybrany akcent i tej osoby słuchać np. na YouTube. (Fot. Thinkstock)
Wielokrotnie potępiałam już w czambuł "polskie" nauczanie: naucz się paru słówek, paru regułek, otwieraj buzię - i mów! (z polskim akcentem, melodią zdania, składnią, myśleniem, frazeologią...)

„W praniu” to tak wychodzi, że: regułki zapomina się pierwsze (ku mojemu zdziwieniu ktoś całkiem niedawno pisze na polskim forum *How many years you have got? – błędne zdanie, kalka z polskiego) i tłomaczymy dosłownie z polskiego słówko po słówku.

Spotkamy coś nam nieznajomego? O, już leci elokwencja (po polsku): jacy ci Anglicy hipokryci, niewykształceni...

Zero pomyślunku: Jak nas odbierają? Bo nie należy to do kanonu „angielskiego jako języka obcego” – natomiast chyba taki w sumie cel mówienia: żeby ktoś (hopefully) nas zrozumiał? I nie śmiał się z nas? Nie, nauczanie/uczenie się angielskiego to jak religia. Odbywamy jakieś nic nie znaczące rytuały np. „wkładamy” dwa słówka do tzw. „słownika internetowego” założonego przez Polaków (którzy w tym momencie na piwie chyba): i wychodzą nam bzdury, mimo to nadal nazywa się to ustrojstwo „słownik” zamiast np. chocolate teapot (coś bezużytecznego).

Natomiast angielski punkt widzenia: cały czas –

Jak nas inni odbierają
jak nas inni odbierają.


Wspomniałam już voice coaching. Tu pani bardzo popularna na YouTube:

Jade, podaje nam English in a nutshell:

dee DUM
dee DUM
dee DUM
dee DUM
dee DUM

czyli: sylaba nieakcentowana-akcentowana naprzemiennie (jamb). Akcentowana – napisana „capslockami”. Brzmi to bardzo przyjemnie dla ucha Anglika. Czy ktoś kiedykolwiek uczył z Polski na zasadzie: jak coś brzmi?? Nie, bo Polacy uczą angielskiego z polskim akcentem.

A JAMB znacie, znacie:

to BE
or NOT
to BE
that IS
the QUEStion (pentametr “złamany” na końcu).

Ale – ponad czterysta lat później: idź, proszę do Tesco (powiedz: Hello, How are you, proszę i dziękuję conajmniej dwa razy) i popatrz na promocję contactless Clubcard:

a TAP is ALL it TAKES*
(dee DUM dee DUM dee DUM).

Wnioski praktyczne dla każdego:

1. Głos można zmienić. Samemu. Głos to więcej niż „wymowa”. Oto artykuł na temat tej pani voice coach, która zaczęla jako nauczycielka angielskiego, ale jej celem było: być bardziej atrakcyjną przez modulację głosu. Jeżeli popatrzymy na
komentarze na dole (zwykle krytyczne, bo dlaczego akurat chcielibyśmy brzmieć jak jakaś celebrytka?), to moją uwagę zwrócił ten:

I don’t want to squeal and cackle the way I hear some women do. Very unattractive. A tak według mnie, to większość Eastern European women squeal and cackle (znaczenie można sobie znaleźć). Ogólnie: za piskliwy, za wysoki głos, za mało modulacji.

2. Anglicy mówią STOPAMI (nie procentowymi, ale metrycznymi). W Polsce już znajomość łaciny zaginęła, bo akurat tu by się przydało.
Pentametr jambiczny to jedna z tych stóp. Oto przykład pana Słowackiego jak chciał angielską stopę zastosować w polskim:

o! SWIEta ZIEmio POLska ARko Ludu
jak ZAJrzeć TYLko MYSlą KREW się LAła

W polskim to nic nie znaczy, ot, wierszydło (sorka, wieszczu!). Natomiast taki rytm Anglikowi podświadomie podobno się podoba. Zauważmy, że akurat odwrotny niż „podstawowy” rytm polski: w słowie dwusylabowym mamy polski akcent na sylabę przedostatnią, czyli SWIEta ZIEmio. Przez wstawienie „małych” słówek (o, jak) Słowacki ten rytm odwraca. Czyli:

Polacy: DEE dum (trochej)
Anglicy: dee DUM (jamb)

3. Ja poruszałam ten temat wielokrotnie (choć bez użycia nazw technicznych), np. tutaj:
Sekret mówienia po angielsku czy
Brzmij bardziej po brytyjsku.

4. Czy Polak ma się uczyć tych „stóp” (jamby, daktyle....)? Nie, jest prostsze rozwiązanie: ucz się set phrases, np. I’m SICK and TIRED of… ("mam powyżej uszu...") i wpadniesz w rytm angielskiego automatycznie. Ucz się wymowy przez zwroty (łatwiej, niż jakieś tam wykresy czy tabelki). Rasowe zwroty angielskie mają rasowy rytm angielski. Simples.

5. Czytaj artykuły „lajfstajlowe”, powiedzą Ci więcej, niż podręczniki. Anglicy mają dar wyjaśniania w prosty sposób, czego Polacy nie potrafią.

Polski nauczyciel by Ci powiedział: O, do tego (rytmu zdania) to dojdziemy później...

Angielka: dee DUM dee DUM (palcami to można wystukać). Oczywiście wadą Anglików jest to, że przyjmują bardzo dobrą znajomość angielskiego u słuchającego (babka gada i gada). Nie, nie dosłuchałam do końca. Można tak. Weź z tego: dee DUM dee DUM i wystarczy.

6.
Wzoru idealnej wymowy to ja Ci nie podam, bo to są sprawy indywidualne, jednemu się podoba Jacob Rees-Mogg, innemu Russell Brand. Ale warto mieć własny ulubiony wybrany akcent i tej osoby słuchać np. na YouTube. I naśladować „całość” z manierami i huśtawką głosową (wyżej, niżej, w górę, w dół...) i nie tylko „wymowę” jak to „w szkole” definiują... Dodam jeszcze, że gdybyś w szkole palcami zaczął na ławce wystukiwać; dee DUM - to "uwaga w dzienniczku" - murowana!


*I całkowite odwrócenie szyku zdania ”szkolnego” Oj, "dwója" by była, bo "po szkolnemu" to oczywiście: "It takes only one touch" (nie przypuszczam, żeby tap użyli...)

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.45 / 86

Komentarze


  • Zibi
    29 sierpnia, 08:54

    Przykro mi to mowic, ale ten artykul jest tak belkotliwie napisany, ze nie da sie z niego czegokolwiek dowiedziec.

  • Hahahaha
    29 sierpnia, 10:58

    Wolałbym wrozyc z kocich rzygow niz czytac jej "przemyslenia" . Ta strone na Londynku omijamy . A dyskusja jest bezcelowa i tak sobie GB plusów natłucze i przeprwadzi dyskusje sama ze soba w komentarzach. Pozdrawiam wszystkich odpornych na GB i jej kalumnie .

  • Zyczliwa
    29 sierpnia, 15:33

    Pani Gosiu ,
    moze zna Pani jezyk angielski, ale nasz piekny polski tak Pani zamecza ,ze trudno sie czyta ,naprawde...
    Mam pomysl -prosze pisac po angielsku !
    My juz znamy na tyle ten jezyk ,ze lepiej sobie poradzimy niz z Pani polskim
    pozdrawiam serdecznie
    prosze sie nie zniechecac tylko pisac swobodnie w jezyku Szekspira
    to i my skorzystamy

  • Jagoda
    29 sierpnia, 17:24

    Obserwuje od jakiegos czasu te obrazliwe artykuly "Gosi" ( nie Pani Gosi - Bo ta osoba nie zasluguje aby zwracac sie do niej Pani). Nieustannie atakuje Polakow I obraza. Dziwie sie ze Londynek publikuje to. Na moje oko ta osoba ma ogromne problemy sama z soba I ze swoim polskim I angielskim. Pretenduje do miana eksperta a moim zdaniem to taki nikt co jezykowy uczyl sie w pubach a teraz zacheca innych do tego. "Gosiu" zmien koniecznie otoczenie. Posluchaj jakim j.angielskim posluguja sie tutaj Anglicy z tzw. wyzszej polki.

  • Tom
    29 sierpnia, 20:53

    Butler, ani polskiego ani angielskiego nie znasz, a robisz z siebie eksperta. Typowy cebulak.

  • S
    31 sierpnia, 14:06

    Ludzie! Wam się chyba coś w głowach poprzestawiało. Kobieta ma mega- wiedzę, którą się dodatkowo tutaj dzieli no i... I tak jest źle! Przeczytałam wszystkie jej artykuły i- jak do tej pory- jeszcze nigdy nie poczułam się zaatakowana albo obrażana. Może to kwestia podejścia albo specyficznej... (nad)wrażliwości. Sama nie wiem. Miłego dnia, mimo wszystko ;)

  • Ja
    31 sierpnia, 22:05

    S. to koleżanka autorki lub sama autorka?
    Artykuły są obraźliwe i infantylna 'Gosia' wcale nie ma mega-wiedzy. Wielokrotnie pod jej artykułami są sprostowania błędnych informacji.

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 20.09.2017
GBP 4.831 złEUR 4.277 złUSD 3.562 złCHF 3.709 zł

Sport


Reklama