Menu

Dlaczego nie wracamy do Polski?

Dlaczego nie wracamy do Polski?
Wracać do Polski? Raczej nie... (Fot. Thinkstock)
Za bardzo przywykliśmy do "tego świata", kolorowego, w którym dużo się dzieje, gdzie panuje zgoda na "inność", na szlafrok o porannej porze w sklepie "off licence".

Polacy w Wielkiej Brytanii zdają się żyć w innej rzeczywistości niż Polska. Kiedy referendum w sprawie Brexitu przyniosło niespodziewany wynik i Wielka Brytania zaczęła przygotowania do wystąpienia z Unii Europejskiej, media krzyczały, że Polacy będą wracać do kraju. Pojawiały się wiadomości o dużej tendencji powrotów do Ojczyzny.

Jednak tu, na Wyspach nie widać wśród Polaków tej tendencji. Być może istnieje ona tylko w życzących sobie tego rządowych mediach? My tu zostajemy, pracujemy, mamy rodziny, kupujemy domy, można by powiedzieć, że życie toczy się dalej i choć pojawiają się co jakiś czas incydenty straszące imigrantów z Unii Europejskiej, zwłaszcza w Londynie, gdzie króluje multikulturalizm i Sadiq Khan, czujemy się jak w domu.

Wiele jest powodów, dla których chcemy tu pozostać, mimo widma końca „europejskiej“ Wielkiej Brytanii. Dlaczego nie chcemy wracać do Polski?

Nie boimy się Brexitu
Obietnica wystąpienia z Unii Europejskiej jest nam niestraszna. W Wielkiej Brytanii mamy pracę, więc nie obawiamy się, że zostaniemy „wyrzuceni“. Logika podpowiada nam, że jest to niemożliwe, gdyż pozbycie się wszystkich emigrantów z Wysp to będzie strzał w kolano dla Brytyjczyków.

Drugą spawą są liczni imigranci spoza Unii Europejskiej - skoro pozbędą się nas, to czemu w pierwszej kolejności nie wyrzucą za granicę państwa właśnie ich? I dlaczego mieliby na przykład wyrzucić tylko Polaków? Każdy, kto racjonalnie przemyślał ten temat, doskonale wie, że wpadanie w popłoch i pakowanie walizek nie jest rozsądnym rozwiązaniem. Zwłaszcza dla zamieszkujących tu długo rezydentów krajów Unii Europejskiej.

Nie mamy do czego wracać
Smutne, ale prawdziwe - oglądając wiadomości, słuchając opowieści Polaków, którzy zostali w kraju widzimy, że faktycznie nie ma do czego wracać. W kraju nie nadeszła obiecywana „dobra zmiana“, ludzie wciąż mają te same problemy, a dodatkowo kawałek po kawałku ograniczana jest im wolność, której tu mamy pod dostatkiem. Program 500+ nie imponuje nam, podobnie jak „pewna“ praca za 1500zł.

Nie odnajdziemy się w polskiej rzeczywistości
Za bardzo przywykliśmy do „tego świata“, kolorowego, w którym dużo się dzieje, gdzie panuje zgoda na „inność“, na szlafrok o porannej porze w sklepie „off licence“. Tu kasjerka w sklepie wita cię z uśmiechem, sklepy są długo otwarte, w nocy da się i zjeść i wypić. Nocne życie wciąga, a nawet jeśli nie, to zawsze jest świadomość, iż 5 minut od domu kupisz kebaba o 2:00 nocy czy lody o 4:00 nad ranem.

W Wielkiej Brytanii pomoże ci państwo - realnie pomoże. Masz pewność, że z dwójką dzieci nie będziesz się tułać po znajomych i prosić o drobne. Tak, mowa o benefitach - bez wzgędu na to jakie są powody, dla których wyciągamy po nie rękę. Może dlatego czujemy się tu bezpieczniej. Im dłużej jesteśmy w Wielkiej Brytanii, tym bardziej odległa się nam wydaje Polska - przepisy, mentalność ludzi, szary kraj.

Nie chcemy zaczynać „od nowa“
Powrót do Polski wiąże się z budowaniem wszystkiego na nowo. To jakby emigrować po raz kolejny. Jest to ogromny problem dla ludzi, którzy zdołali już tutaj powolutku, krok za krokiem układać sobie życie prywatne i zawodowe. W Polsce czeka nas poświęcenie kilku lat na zdobycie pozycji w pracy, wynajem czy kupno mieszkania lub domu.

Wielu Polaków przyzwyczajonych jest do domu z ogrodem, w Polsce nie ma zwyczaju wynajomania domów, zdecydowanie bardziej popularne jest wynajmowanie mieszkań. A to wiąże się z kolejnym „szokiem“ . Musielibyśmy też odnowić znajomości lub zdobyć nowe.

Koniec końców - nie wiemy, jak ułoży się nasz powrót. Czy nie będzie to porażka skutkująca ucieczką z powrotem do Wielkiej Brytanii.

Mamy dobre zarobki
Nieco przyziemnie, ale tak - komfort, że bez akrobacji starcza nam pieniędzy, jest ważny. Zwłaszcza, gdy ma się na utrzymaniu dzieci, psa, kota i rybki. Taka prawda, więc kiedy zaczniemy myśleć nad powrotem do Polski, zarobkami i wydatkami, często wypada nam dość blady wynik tej kalkulacji.

Jesteśmy poszukiwani w Polsce
Bywa i tak. Na pewno nie jest to duży odsetek nas, Polaków na Wyspach, ale jednak sporo Rodaków ukrywa się tu przed polskim wymiarem sprawiedliwości, rodziną, wierzycielami. I póki nas tu nie znajdą - czujemy sie bezpieczni, nie do namierzenia, zaczynając nowe życie, lub żyjąc tak samo jak w Polsce.

Wstydzimy się przyznać do porażki na Wyspach
Wielka Brytania to nie gwarancja, że twoje życie nagle się odmieni, dostaniesz dobrze płatną pracę, dom z ogrodem i wszelkie bogactwa. Zdarza się i tak, że na skutek zbiegu wielu okoliczności, lądujemy dosłownie na bruku. Z różnych przyczyn, nie zawsze od nas zależnych. W takich momentach nie każdego Polaka stać na to, aby przyznać się przed innymi - „nie wyszło, muszę wracać“. Dlatego wolimy zostać, tułać się po brytyjskich ulicach, wikłać się w jeszcze większe kłopoty, niż zadzwonić do rodziny w Polsce i prosić o pomoc w powrocie do Ojczyzny.

„Zapuściliśmy korzenie“
Po prostu. Po latach życia w Wielkiej Brytanii założyliśmy rodziny, nasze dzieci chodzą do angielskich szkół, mamy cudownych znajomych, przyjaciół, uwielbiamy nasz sklepik na rogu, nasz mąż jest czarnoskóry, co weekend jeździmy nad morze, życie toczy się swoim, angielskim torem i nawet przez myśl nam nie przejdzie, żeby wracać do Polski. Wielka Brytania staje się naszym domem.


* Tekst napisany w oparciu o życie w Londynie

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.93 / 50

Komentarze


  • Rado
    12 listopada, 09:24

    Polacy wracaja jesli maja do czego/kogo. Wiele osob starszych ktorzy przyjechali w 2004, wraca. Zamykaja sie powoli male firmy, sklepy, ludzie jesli maja mieszkania w pl to nie wiedza sensu byc tu po brexicie. Jesli ktos przyzwyczail sie do pulchnych, nieswiezych panienek w pizamach na ulicy... Tego to juz nie komentuje...

  • Ten Obcy
    12 listopada, 12:17

    Znowu "Kosko" chwali pomiedzy wersami te multikulti...ehhhh Pani Doroto troche wiecej wiary w ludzi.. wszystkie te aspekty byly moze i O.K. przed wstapieniem Polski do Unii. Teraz tylko lenistwo lub tez inne zyciowe problemy powoduja opoznienie przyjazdu do rodzinnego kraju.(szczegolnie ludzi z kryminalna przeszloscia).Niestety pani nie chce wierzyc badaniom przeprowadzonym przez niezalezne agencje... no coz.. bez komentarza.
    Pozdrawiam
    Ten Obcy
    Ps. Wszyscy moi znajomi tylko i wylacznie w ramach powrotu czekaja az dzieci bede mialy 6-7 lat (szkla postawowa sie zaczyna) lub tez 16 lat.

  • Psik
    12 listopada, 13:39

    Racja, nie ma do czego wracać. Ale nie zgodze się, że przywykliśmy do "kolorowego świata". Przywykliśmy do normalnego życia, w którym idąc do marketu na zakupy nie zostawiasz połowy swojej pensji, w którym możesz wyjść z rodziną do kina, do restauracji czy na kręgle i nie martwić się, czy starczy jutro na chleb. Kto nie spróbował, ten nie zrozumie. I dlatego nie wracamy - bo to się (niestety) w Polsce szybko nie zmieni...

  • Dorotka ka
    12 listopada, 14:04

    Psik - oczywiście, masz prawo się nie zgadzać, jednak chciałam tylko wyjaśnić, że pod pojęciem "kolorowego świata" kryje się mnogość imprez, dekoracje, światła, atrakcje turystyczne itd, w odróżnieniu od Polski - pisząc miałam na myśli przede wszystkim Londyn, a porównałam go z miastem mojego pochodzenia, które jest średniej wielkości, szare i mało się w nim dzieje . Pozdrawiam

  • THC
    12 listopada, 21:14

    Nie wracaja bo benefity sa, jak zabiora benefity to mamusie wroca po 500+, a Seb bedzie dalej na budowie niwlegalnie.

  • Gosc
    13 listopada, 14:38

    Bardzo dobry artykul. Mysle tak samo jak autorka.

  • Emigrator
    13 listopada, 21:44

    Pare osob stara sie w komentarzach oczernic zycie w Londynie i udowodnic,ze niby zaradni rodacy to tylko ci,ktorzy wracaja lub nawet nigdy nie wyjechali z kraju a w UK zostaja jedynie nieudacznicy,ktorzy wstydza sie wracac.Nie mi oceniac motywy takiego myslenia,ale mam inne doswiadczenia.Wiekszosc moich znajomych ma tu firmy i udane zycie.Widzimy perspektywy.Niektorzy wrocili,ale zyja z wynajmu nieruchomosci w UK lub w innych zakatkach zachodniej Europy.Widzialem tez paru zaradnych rodakow podczas promocji w Lidlu w Polsce... mam nadzieje,ze to byly odosobnione przypadki "zaradnosci" :(

  • Jozek
    14 listopada, 22:08

    Jedzenie obrzydliwe, chleba nawet kury nie chcą, chrupiące bułeczki od 9oo w liczbie 12 na całe osiedle, oszołomy z gazetami i smród Costy o 6oo rano, handel nie dorasta polskiemu do pięt, domy z dykty, skrzypiące podłogi, ciągły strach kto się wprowadzi do pokoju obok, czy nie inteligent spod Krakowa co mu się jadaczka nie zamyka cały dzień, w jakich godzinach pracuje żeby go nie spotykać w kuchni. Wszystko da się ścierpieć bo kto mi w Polsce da zarobić 4 x więcej hehe.

  • Baramba
    15 listopada, 21:31

    Dom z ogrodem. Haha. Chodzi o te betonowe kwadraty zawalone chaszczami i rupieciami?
    Jeśli ktoś ma za tym tęsknić to chyba w śmietniku się urodził.

  • Dorotka ka
    15 listopada, 21:38

    Baramba - pozostaje mi tylko współczuć Twoich doświadczeń, które dały Ci obraz ogródka jak betonu zawalonego chaszczami i rupieciami. Ogród można pięknie urządzić, wystarczy chcieć ;)

  • Czytelnik anonimowy
    16 listopada, 17:02

    Minius
    Jestem tu kilkanascie lat , jest to wlasnie kilkanascie lat wspanialego zycia miedzy normalnymi ludzmi i w normalnych warunkach . Podobnie jak w USA mozna robic wszystko i byc tym kim sie chce byc ( troche wiedzy , ambicji i normalnej pracy - bez stawania na glowie . Polska - rzeczywiscie dzisiaj jest troche inna ale trzebaz pokolen zeby zmienic mentalnosc wszystkich polaczkow . Jade do PRLu z niechecia i bardzo szybko wracam do siebie do Londynu . Nie zajmuje sie polityka i administracja rzadowa , blaenada , szkoda slow i czasu , cos im sie wydaje .
    Pozdro Minius

  • Londoner
    16 listopada, 23:39

    Kebab o 2 w nocy?! Londyn nie jest nocnym miastem wg mnie - jakis czas temu wyszedlem na Ealing o 1 w nocy ze znajomym i nie mielismy gdzie kupic alkoholu. W Polsce jest do czego wracac - jezeli masz dobry zawod to jest to bez znaczenia gdzie bedziesz pracowac. Lekarz, prawnik, specjalisci IT, finansisci i ksiegowi - jezeli tutaj sie tym zajmujesz znajdziesz spokojnie prace i w PL, zalezy tylko gdzie chcesz mieszkac. Zaden z moich znajomych ktory pracuje w IT nie mysli o wyjezdzie do UK. Zarabiajac 35-45K £ w Wawie wyjdzie sie lepiej niz zarabiajac 50-60K£ w Londynie.

  • Lindor
    18 listopada, 14:56

    Czesto nie ma wracac ani z czym ani do czego, a niejeden juz naopowiadal bajeczek w Polsce jak ma cudownie w uk i wstyd, zeby prawda wyszla na jaw...
    W uk wielu zyje gorzej jak Ci, ktorzy zostali w Polsce, dzielenie domu z piatka obcych ludzi, wspolna kuchnia, lodowka, lazienka, nie powiecie mi, ze w Polsce to tez tak popularne, bo w uk jest niestety norma dla wielu przy tych absurdalnych cenach nieruchomosci,,,

  • Poldek
    19 listopada, 19:36

    Lindor-słowa prawdy! Brawo!!! Jestem tu od 2007 ale w marcu 2018 opuszczam ten kraj.Od początku zawsze priorytetem było kupno domu w Polsce i ewentualnie znalezienie drugiej połowy nadającej na tych samych falach...Od pierwszych dni uważałem się tylko za gościa,który przyjechał do obcego kraju zarobić na przyszłość.Nie zachłysnęłem się wielkim światem,nie podróżowałem do egzotycznych miejsc,nie zmieniałem samochodu co rok-dwa,nie inwestowałem tutaj w cokolwiek.Znalazłem wspaniałą kobietę,która myśli tak samo.Planujemy ślub w Polsce latem.Dom już jest a praca czeka od kwietnia 2018...

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 24.11.2017
GBP 4.729 złEUR 4.212 złUSD 3.549 złCHF 3.616 zł

Sport


Reklama