Menu

Co najbardziej dziwi Polaków po przyjeździe do Londynu?

Co najbardziej dziwi Polaków po przyjeździe do Londynu?
Mimo licznych polskich akcentów i dużej Polonii, w Londynie trudno nie czuć się wyobcowanym (Fot. Getty Images)
Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie, oddajmy głos tym, którzy spędzili tu trochę czasu.

Podobno imigranci z Polski dzielą się na tych, którzy przyjechali ze Stansted i na tych z Luton. Za sobą pozostawili kawałek swojej historii i wychowania, a przed nimi zupełnie obcy świat i nieznana dotychczas kultura. Jednym aklimatyzacja w nowym miejscu przychodzi łatwiej, innym trudniej, ale dla każdego jest to duże wyzwanie, aby nie czuć się obco w wielkim mieście. I nie ma tu znaczenia z jak dużego miasta się wyjechało, bo żadne z nich nie jest nawet cieniem miasta nad Tamizą.

Ile razy frustrowało nas, że to co dla Brytyjczyków jest łatwe, sensowne i zrozumiałe, dla nas jest kompletnie nielogiczne, a momentami nawet śmieszne? Wystarczy choćby wejść do typowej angielskiej toalety, aby nagle sobie uświadomić z jak innego świata pochodzimy. No bo jak inaczej wytłumaczyć brak kontaktów w toaletach, spłuczki na sznurku czy podwójne krany to błahostki? I gdzie do cholery podziała się pralka? A to dopiero początek wyzwań jakie czekają na Polaka, który swojego szczęścia postanowił poszukać w stolicy Wielkiej Brytanii. Zapytałem ludzi, którzy tu żyją o rzeczy, które były dla nich najbardziej szokujące po przyjeździe. Ta lista mogłaby nie mieć końca, ale skupmy się na najczęściej wspominanych "problemach" związanych z różnicą kulturową.

Jedzenie na mieście

"W Polsce gotowało się głównie w domu, a poza nim jadło się głównie po wypłacie albo jak było jakieś święto np. spotkanie ze znajomymi po latach. Tutaj zdziwiło mnie, że mało kto gotuje, a w okolicy domu znajduje się mnóstwo punktów z jedzeniem, więcej niż samych sklepików spożywczych. Po jakimś czasie zauważyłam, że sama zaczęłam jadać tutaj na mieście, bo tak jest wygodniej, a finansowo nie odczuwa się tego tak jak w Polsce. Mimo to wciąż odzywa sie we mnie polska tradycja i kiedy przychodzi wolne, zrobię jakąś zupę lub ziemniaki ze schabowym i surówką" - Dominika, 41 lat, fryzjerka, w Londynie od 2 lat.

Stolica Wielkiej Brytanii narzuca swoim mieszkańcom szybkie tempo życie, zupełnie inne od tego co znaliśmy w Polsce (Fot. Getty Images)

Ciągły pośpiech

"Ciężko opisać to słowami, ale przez cały czas mam wrażenie, że wszyscy się gdzieś spieszą. Gdzie? Nie wiem. Co gorsza, samemu zaczęło mi się to udzielać. Nawet zwykłe zakupy w sklepie są robione na szybko, tak jakby coś mnie goniło" - Maciej, 33 lata, kierowca taksówki, w Londynie od 6 lat.

Komunikacja miejska

"Pamiętam, jak podczas jednego z pierwszych dni pobytu tutaj znajomi poprosili mnie o podjechanie autobusem dwóch przystanków. Zdziwiłem się, kiedy autobus o numerze na który czekałem, po prostu sobie przejechał dalej. Dopiero później uświadomiono mi, że tutaj musisz pomachać do kierowcy, aby się zatrzymał. W Polsce tak nie było. Dużym zaskoczeniem dla mnie była też łatwość poruszania się metrem - wszystko jest starannie zaplanowane, wyjaśnione, wystarczy spojrzeć na mapę i wiesz gdzie się dostać. Bardzo brakowało mi tej przejrzystości, kiedy wyjechałem na wakacje do Polski, gdzie wszystko jest dużo trudniejsze. No i strajki metra. Pierwszy raz zobaczyłem tak sparaliżowane miasto, kiedy pociągi przestały kursować. W Polsce to nie do pomyślenia, zresztą u nas strajków się nie robi. No i oysterki, w Polsce wciąż trzeba kupować bilet w kasie" - Adam, 24 lata, pomocnik budowlany, w Londynie od 3 lat.

Urodziny

"W Polsce urodziny zawsze robiłam w domu, zapraszałam znajomych i dostawałam prezenty. Tutaj okazało się, że wszyscy urodziny wyprawiają gdzieś na mieście i w dodatku solenizant musi płacić za jedzenie zaproszonych. Dla mnie to trochę chore" - Patrycja, 22 lata, pomocnik kuchenny, w Londynie od 2 lat.

 

Sposób poruszania się po drogach często budzi strach nawet u osób, które spędziły w Polsce kilka lat za kółkiem (Fot. Getty Images)

Chaos na drogach

"Pomijając fakt, że do dziś nie przyzwyczaiłem się do lewostronnego ruchu, to pierwszą rzeczą, na jaką zwróciłem uwagę było coś co nazywam kontrolowanym chaosem na drogach. Patrząc z boku ma się wrażenie, że wszyscy jeżdżą jak wariaci, ciągle trzeba się przeciskać i wymijać. Mimo tego wypadków jest bardzo mało i wszystko jakoś funkcjonuje.  I miejsca parkingowe! Praktycznie ich nie ma, a jeśli jakieś są, to i tak płatne" - Patryk, 23 lata, order picker, w Londynie od roku.

Brudne domy

"Domy są tutaj bardzo brzydkie, śmierdzą i te obrzydliwe dywany. W Polsce na ogródku można było miło posiedzieć, posadzić kwiatki, warzywa, a tutaj widziałam ogród zasypany żwirem. Większość porastają chwasty, nikt o nic tutaj nie dba" - Teresa, 56 lat, pracownik fabryki, w Londynie od 7 lat.

Parasolki zawsze pod ręką

"Zdziwiło mnie, że ciągle tutaj pada i pogoda jest zupełnie inna niż w Polandii. Latem nawet nie ma co wychodzić bez parasolki" - Magda, 35 lat, pracownik polskiego sklepu, w Londynie od 4 lat.

Kuchnia całego świata pod ręką

"Możesz codziennie jeść kuchnię z innego regionu, dostać każdy produkt na świecie. Jeśli nie ma czegoś w Londynie, to istnieje duża szansa, że to nigdy nie powstało. No i w sklepach możesz kupić chyba każde mrożone danie" - Tomek, 28 lat, pracownik sklepu sportowego, w Londynie od 3 lat.

Wszyscy są mili

"Na początku bardzo mnie to drażniło, ale teraz mi się to podoba. Wszędzie cię witają, pytają się jak się czujesz i są uśmiechnięci, chcą ci pomóc. Ostatnio jak byłam w Tesco w Polsce i zapytałam o coś kasjerkę, myślałam, że mnie zabije wzrokiem. Tutaj tego nie ma, wszyscy są mili i sympatyczni" - Agata, 22 lata, kelnerka, w Londynie od 2 lat.

Herbata? Tylko z mlekiem

"Wiedziałam, że Brytyjczycy piją herbatę z mlekiem, ale nie wiedziałam, że nie wypiją bez mleka. Jak piłam taką w pracy, wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli" - Kasia, 33 lata, pracownik biurowy, w Londynie od 7 lat

Sól, pieprz i... ocet. Trzy podstawowe składniki brytyjskiej kuchnii (Fot. Getty Images)

Frytki z octem

"Jak można jeść frytki z octem? To obrzydliwe, a później Angole mają takie opuchnięte wargi od tego" - Magda, 23 lata, pomocnik w sklepie, w Londynie od roku.

Nikt po sobie nie sprząta

"Syf w metrze, na ulicach no i nikt po sobie nie sprząta w McDonald's - są tak leniwi, że nie chce im się odnieść nawet tacy! Widziałem kiedyś jak babka normalnie zrzucała ciuchy z wieszaków w sklepie, bo nie mogła czegoś znaleźć. To normalne w Polsce, że jak coś spadnie, to się podnosi, a ona jeszcze po nich przeszła! Ale też zauważyłem, że brakuje tutaj śmietników, podobno jest ich mało, bo jest zagrożenie zamachami, tak słyszałem" - Krystian, 26 lat, pracownik fabryki, w Londynie od 2 lat.

Zwierzęta

"Bardzo mało widuję tu psy, a jeśli jakieś są, to tylko rasowe. Może w dużych miastach tego tak nie widać i gdzieś pod Londynem jest lepiej. Tak samo nie rozumiem, czemu wszyscy robią taki problem jak chcesz wynająć pokój ze zwierzakiem" - Daria, 20 lat, kelnerka, w Londynie od roku.

Wypad na ryby

"W Polsce to się szło na rybki, a później w domku się zjadało... A tutaj jak poszedłem łowić któregoś razu i widzę dwóch Angoli w samochodach z takim dziwnym urządzeniem, że jak coś złapię to ich powiadomi. A co złowili, to z powrotem do wody! To ja się pytam - po co łowić?" - Andrzej, 54 lata, mechanik, w Londynie od 5 lat.

Nikt nie przywiązuje wagi do wyglądu

"Mam takie wrażenie, że większość Brytyjek ubiera sezonowe ciuchy z Primarku na jedno włożenie i kompletnie nie patrzą w lustro, zanim wyjdą na ulicę. Balerinki do grubej kurtki w środku zimy to standard. Wydaje mi się, że w Polsce przykładano do tego większą wagę" - Monika, 29 lat, fryzjerka, w Londynie od 3 lat.

A co Was najbardziej zdziwiło po przyjeździe do Londynu? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!
 

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 2.7 / 17

Komentarze


  • Ola
    26 lutego 2016, 20:43

    Mnie najbardziej zdziwil wszechobecny j.polski na ulicy..

  • Masakra
    6 marca 2016, 06:09

    kompletnie nie rozumiem tych porównań między Londynem a Polską, logiczne jest to że Londyn to ogromna metropolia a wszyscy ją porównuja do swoich mieścinek i miasteczek z których pochodzą w Polsce porównajcie Londyn do Warszawy a nie znajdziecie wiele róznic

    ludzie też na codzien jedzą w knajpach
    tez jest tłok, wszyscy się spieszą
    są wszystkie kuchnie świata

    jeśli dla przykladu pochodzisz ze wsi to nie porownuj jej do Londynu tylko do jakiejs wsi w Angli :)


Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 17.11.2017
GBP 4.766 złEUR 4.242 złUSD 3.596 złCHF 3.627 zł

Sport


Reklama