Menu

Brexit: Polacy, okres przejściowy, rezydentury... Co dalej?

Brexit: Polacy, okres przejściowy, rezydentury... Co dalej?
Polacy podczas marszu Unite for Europe, który odbył się 25 marca 2017 roku. (Fot. Gosia Skibińska)
Procedura Brexitu została uruchomiona i to, co się teraz dzieje w związku z tym w Wielkiej Brytanii, przypomina operację na otwartym mózgu. Zarówno Polacy, jak i setki tysięcy pozostałych obywateli Unii Europejskiej osiadłych na Wyspach, czują konsternację i niepewność co do swoich dalszych losów. Czy ktoś w ogóle wie, co będzie dalej? - zadają sobie pytanie...

Wszystko wskazuje na to, że sam rząd brytyjski nie wie jeszcze, jak rozwiązać szereg kwestii prawnych po Brexicie. Wiadomo jedynie, że prawodawstwo uniezależni się od unijnych regulacji, a wszelkie zmiany będą wprowadzane stopniowo, choć konsekwentnie.

Jak jednak postąpić w stosunku do mieszkających już tu Polaków i innych przedstawicieli krajów UE? Urzędnicy Home Office (odpowiednik polskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych - przyp. red.) głowią się, co zrobić z lawiną wniosków o przyznanie stałej rezydentury, media w Polsce rozpisują się o spodziewanych "masowych powrotach", a Theresa May milczy, bo w świeżo rozpoczętych negocjacjach z Unią nie to jest dla niej najważniejsze. Co prawda rząd brytyjski zapewnia, że kwestia gwarancji dalszego pobytu dla obywateli unijnych będzie jednym z priorytetów podczas negocjacji - ale tylko na zasadzie wzajemności, bo na kontynencie przecież też mieszkają Brytyjczycy, którzy mogą mieć podobne do naszych wątpliwości co do swojej przyszłości w danym kraju.

Co zatem powinni robić Polacy, którzy nie aplikowali dotąd ani o rezydenturę, ani o brytyjskie obywatelstwo? Z tym pytaniem zwróciliśmy się do wieloletniego działacza polonijnego, publicysty i byłego radnego londyńskiej gminy Ealing Wiktora Moszczyńskiego, który wraz z przedstawicielami organizacji 3 Millions walczącej o prawa obywateli unijnych w UK uczestniczył w spotkaniu z wysoko postawionymi urzędnikami Home Office oraz Departamentu ds. Wyjścia z UE.

Dyskusja o przyszłości na Wyspach, prowadzona wśród naszych rodaków zarówno tutaj, jak i w Polsce, staje się coraz gorętsza. Czy rzeczywiście jedyną gwarancję możemy zapewnić sobie sami poprzez aplikowanie o rezydenturę, tudzież zbieranie wszelkich niezbędnych dokumentów potwierdzających nasz status tutaj? 

Wiktor Moszczyński: - Tak, gromadzenie wszelkich niezbędnych dokumentów, rachunków itp. to na razie jedyne wyjście teraz. Home Office dało nam do zrozumienia, że wolałoby, aby ludzie nie składali teraz podań o rezydenturę, bo jesteśmy obecnie w okresie przejściowym. Przez ten czas urzędnicy wciąż muszą się trzymać obecnych zasad prawa imigracyjnego, więc Polacy mają prawo tu mieszkać i pracować. Niepotrzebna nam jest obecnie rezydentura, a poza tym - jak zasugerowali - może się to szybko zmienić i na przykład wprowadzą inną ustawę, która załatwi ten problem. Generalnie patrzą na przyszłość optymistycznie i spodziewają się, że wkrótce nie trzeba będzie starać się o rezydenturę - przynajmniej w takiej formie, jak to jest teraz.

Oczywiście, ich optymizm wynika z faktu, że są przeładowai i mają za dużo tych zgłoszeń, a rozpatrywanie aplikacji trwa przeciętnie ok. 3-6 miesięcy. Większość wniosków jest załatwianych jednak z pozytywną odpowiedzią. 

To wszystko jest w trakcie zmian, ale moja rada dla każdego, kto chce mieć absolutną pewność jest taka, że dopóki nie ma nic konkretniejszego, aplikowanie o rezydenturę wydaje się sensownym rozwiązaniem.

Wątpliwości budzi też wymagane podobno wszechstronne ubezpieczenie zdrowotne - Comprehensive Sickness Insurance (CSI) oraz sytuacja osób samozatrudnionych (self-employed). 

- CSI istnieje dość długo, ale nie jest praktykowane tutaj, bo przecież każdy obywatel UE miał bezpłatny dostęp do służby zdrowia. Posiadanie tego ubezpieczenia było kwestionowane przez Komisję Europejską już w 2012 roku, ale dalszy dialog na ten temat między Unią a Wielką Brytanią skończył się w ubiegłym roku jedynie wymianą poglądów bez dalszej konkluzji.

Teraz zaczynają się zaostrzać przepisy i okazuje się, że niektóre szpitale wymagają od zszokowanych tym Polaków dokumentu tożsamości, potwierdzenia adresu i dowodu płacenia składek NIN (National Insurance). Urzędnicy w Home Office potwierdzają, że może się to zdarzać coraz częściej ze względu na fakt, że szpitale otrzymały instrukcje sprawdzania pacjentów, którzy są cudzoziemcami. Okazuje się jednak, że wobec obywateli unijnych powinien wystarczyć tylko paszport albo dowód osobisty. 

Wiktor Moszczyński podczas marszu Unite for Europe przekonywał, że wszyscy obywatele UE mieszkający w UK powinni domagać się gwarancji dalszego pobytu. (Fot. Gosia Skibińska)

Problem z CSI dotyczy tych osób, które żyją tu nie zarabiając - bo na przykład mają wystarczająco środków do życia - i studentów, natomiast self-employed powinni płacić National Insurance. Samozatrudnieni mają jednak inny problem, a mianowicie zróżnicowaną wysokość zarobków. Zarabiali na przykład pewną określoną kwotę przez ostatnie 5 lat, ale są okresy, że było to mniej lub więcej. Dodatkowo osoby z niskim zarobkiem mogą mieć trudności, by udowodnić, że są w stanie same się utrzymać – i to mógłby być powód odmowy. 

Oczywiście zrozumiałym jest, że jeśli ktoś unika płacenia składek NIN, może mieć kłopoty. W trudnej sytuacji będą tu na pewno bezdomni. 

Mówi się, że z sytuacji przejściowej, czyli tego czasu do zakończenia negocjacji z Unią, który ma nastąpić w marcu 2019 roku, będą chcieli skorzystać obywatele Unii przyjeżdżający obecnie i w najbliższych miesiącach po raz pierwszy do Wielkiej Brytanii. Rząd Theresy May, a z pewnością zwolennicy opcji "Leave", bardzo się tego obawiają, bo przecież zmniejszenie liczby imigracji było jednym z głównych założeń Brexitu.

- UK jest członkiem UE do momentu, kiedy skończą się negocjacje - więc niby do tego czasu każdy może mieć prawo tu przyjechać - ale z drugiej strony rząd nie chce, żeby nowi imigranci przyjeżdżali, by sobie zagwarantować to prawo. 

Na razie żadnej deklaracji gwarancyjnej nie było dla nikogo. Wygląda na to, że stanie się ona sprawą negocjacji i będzie jedną z wielu rzeczy, na których rząd brytyjski straci. Negocjatorzy unijni będą bowiem chcieli doprowadzić do tego, że każdy ma prawo tu przyjechać do ostatniej chwili, zachowując również prawo do stałego pobytu. Oczywiście miałoby się to odbywać na takiej zasadzie, że od tego przyjazdu zaczynałby się im okres 5-letni, wymagany obecnie do stałej rezydentury.

Co z punktu widzenia ustaleń na najwyższym szczeblu jest obecnie dla nas najważniejsze?

- Najważniejsze jest to, żeby obywatele Unii w UK mieli gwarancję dalszego pobytu jak najszybciej. Nawet jeśli nie będzie ona tak pełna i obejmie tylko tych, którzy bez dyskusji powinni ją dostać (pracują, mieszkają powyżej 5 lat). Brytyjczycy w momencie, kiedy ogłoszą tę gwarancję, mogą wyznaczyć jakąś graniczną datę – że np. ktokolwiek przyjedzie po maju 2017 nie będzie podlegał tej zasadzie. Dałoby to osobom, które już tu są, tę konieczną pewność. Wprowadzenie granicznej daty byłoby nie tylko w naszym interesie, ale i samych Brytyjczyków.

Druga sprawa to oczywiście pytanie: jak to będzie administracyjnie wyglądać? Ja i organizacja 3 Million tezę mamy taką, że inicjatywa powinna leżeć w gestii samorządów (councils), bo one mają listy wszystkich, którzy płacą council tax, spisy wyborców, certyfikaty narodzin czy ślubów, dane na temat dzieci w szkołach i ich narodowości oraz ich pierwszego języka itp. Wówczas samorząd może wystąpić do tych ludzi w celu potwierdzenia ich statusu – oczywiście po odpowiedniej ustawie parlamentarnej, w której będzie mowa o gwarancji pobytu. 
W sumie jest na to już precedens, bo przecież są rady miejskie, przez które Home Office załatwia podania na obywatelstwo brytyjskie (np. Ealing Council). 

Generalnie ci, którzy tu są legalnie i legalnie pracują - to nie ma powodu, żeby nie zostali. Ostatecznie myślę, że na pewno będzie dla nich jakaś gwarancja. 

Polacy boją się, że w czasie okresu przejściowego mogą ich czekać nieprzyjemne sytuacje na granicy UK i mogą zostać niewpuszczeni. Pytają, czy mają ze sobą wozić dodatkowy rachunek, potwierdzenie adresu itp. 

- W zasadzie do momentu, kiedy nie zakończą się negocjacje, powinien wystarczyć dowód osobisty lub paszport. Rząd przyjmuje, że kraj przez ten czas jest wciąż członkiem UE, więc dalej obowiązuje zasada swobodnego przepływu osób. 

Z drugiej strony strzeżonego Pan Bóg strzeże, nie wiadomo przecież na jakiego urzędnika się trafi, więc nie zawadzi mieć dla siebie jakiegoś rachunku - i to powinno wystarczyć. 

Od redakcji:

Kwestia rezydentur budzi ogromne emocje wśród Polaków. Coraz mniej jest już osób, które dotąd twierdziły, że nie trzeba aplikować o stałą rezydenturę, bo przyznawana jest po 5 latach "z automatu".

Polonijne media na Wyspach wielokrotnie podejmowały w ostatnich miesiącach temat konieczności aplikowania o kartę rezydenta. U niektórych rodaków wzbudzało to jednak niepotrzebną panikę i chęć jak najszybszego załatwienia tej sprawy. Z takiego obrotu sprawy korzystają firmy reklamujące się jako te, które specjalizują się w aplikowaniu o obywatelstwo czy rezydenturę. Niestety, nie wszystkie robią to legalnie i dlatego mogą tylko zaszkodzić zamiast pomóc. 

Zgodnie z Immigration and Asylum Act 1999, uprawnionymi osobami są radcy prawni lub adwokaci (solicitor, barrister, Cilex) lub osoby i firmy zarejestrowane w OISC - Office of the Immigration Services Commissioner. Już samo reklamowanie usług imigracyjnych (nawet bez świadczenia tych usług) przez osoby nieautoryzowane to przestępstwo kryminalne, a maksymalna kara za świadczenie usług bez autoryzacji to 2 lata więzienia.
 
Czy doradca jest zarejestrowany, można sprawdzić na stronach: http://home.oisc.gov.uk/adviser_finder/finder.aspx lub  http://solicitors.lawsociety.org.uk/.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.2 / 27

Komentarze


  • Mc Thomas
    14 kwietnia, 09:41

    To przecież ja już o tym pisałem miesiąc wcześniej przy okazji innego artykułu, że niepotrzebnie ludzie biegają za tą rezydenturą bo to kompletnie przed niczym nie zabezpiecza. Prorok jakiś jestem? Szkoda czasu, pieniędzy i nerwów. Gdy o tym pisałem to mnie tu połowa czytelników hejtowała. No ale jak ktoś ma pustkę w głowie to mu tylko hejt pozostaje.

    Gdy zlikwidują House Benefit, Council Tax Reduction i Jobseeker's Allowance dla imigrantów to żadna rezydentura nie pomoże w płaceniu należnych rachunków i może się okazać, że z 1 mln. Polaków w UK zostanie 400 tyś. Co wy myślicie, że Brytyjczycy to są idioci, że Oni nie potrafią liczyć? Niewykwalifikowani imigranci są nieopłacalni i to nie trzeba być jakimś matematykiem żeby dojść do takich wniosków. Zdolność do samodzielnego utrzymania się będzie wyznacznikiem pozostania lub nie w UK, a nie żadne rezydentury czy ilość lat życia na wyspach.

  • Asan
    14 kwietnia, 14:30

    To prawda, o ktorej pisze McThomas. Likwidacja zasilkow to koniec zycia w UK dla 30-40% populacji polskiej. Zostana tylko ci, ktorzy zarobia na siebie samodzielnie.

  • Zenek
    14 kwietnia, 15:02

    Ludzie zostana i beda pracowac na czarno jak za dawnych czasow.

  • Mariusz Mark
    14 kwietnia, 15:09

    Trzeba powiedzieć że mają zadbany system z rejestrem ubezpieczeniowym .
    Powinno być tak że podaje NIN'a a oni sprawdzają w systemie czy i ile płacę miesięcznie ubezpieczenia.
    Co do zasiłków to faktycznie jak jeszcze je okroja to część emigracji się sama wyruszy.
    Na koniec powiem że Permament Residency trzeba było załatwiać wcześniej z takim papierem nabywanie praw stałego rezydenta bez względu na
    Brexity traktaty i inne duperele. Możecie je stracić tylko jak się postarają. No. Popełniając jakieś większe przestępstwo.

  • Popieram Mc Thomas'a
    14 kwietnia, 15:38

    Pierwsze i w zasadzie jedyne o co chodzi to KASA £££ gdy UK opusci Unie to moze juz miec gdzies zalecenia Brukseli i moim zdaniem zaraz zatrzymaja wszelkie benefity dla osob bez obywatelstwa. Oczywiscie prawo do pozostania bedzie ale gdy zabraknie latwej kasiorki to kilkaset tysiecy obywateli EU zniknie z UK.

  • Przemko
    14 kwietnia, 19:28

    ale bełkot

  • Hi
    14 kwietnia, 22:28

    Mc Thomas jesteś wielki , a teraz idż spać

  • Rew
    15 kwietnia, 11:00

    do Mc Thomas
    Bieganie po rezydenture ma sens, np zeby aplikowac o Brytyjskie Obywatelstwo -karta rezydentura jest niezbedna, ostatnio bralem kredyt na sprzet sportowy, pierwsze pytanie brzmialo czy jestem obywatelem brytyjsskim( akurat jestem) byc moze banki beda sprawdzaly twoj status tutaj poprzez rezydenta rowniez? Na pewno nie zaszkodzi miec karte rezydenta! tak samo bylo np z WCS, teraz ci ktorzy tego nie wyrobili maja prolemy

  • Przegrzane serwery piekła
    15 kwietnia, 11:18

    Uczyc sie fachu! robic uprawnienia i tłuc język ile wlezie jak nie jeden to dwa,zakładać biznesy,płacić podatki nabywać dobra luksusowe i żyć pełną piersią a nie patrzyć tylko gdzie by tu psim smrodem socjal wychaczyć albo ulgi lub też zaaooszczedzić.. na życiu jeszcze niekt nie zaoszczedził. To tyczy wszystkich leni i tych którzy klepią słodziutką biedę na wyspie... tak słodziuteńką że najeść się mają i na czynsz mają i tak lata mijają.. Tu dopłata tam ulga...zadnych radykalnych decyzji żeby zaryzykować słodkość klepania biedki i by spojrzeć w stronę dobrobytu i bogactwa...

  • Mc Thomas
    15 kwietnia, 15:02

    Zgadza się Rew. Chęć zdobycia brytyjskiego obywatelstwa jest powodem do biegania za potwierdzeniem stałej rezydentury. Inaczej się nie da. Jednak ta cała dyskusja i ten artykuł nie jest o tym: "co jest potrzebne do zdobycia obywatelstwa" tylko w kontekście zabezpieczenia praw imigrantów poprzez potwierdzenie stałej rezydentury. Ponadto kolego mylisz różne pojęcia co pozwala mi stwierdzić, że raczej nie jesteś zbyt długo na wyspach i raczej na pewno nie jesteś obywatelem brytyjskim. Rezydentem podatkowym to ja już dawno jestem, a najlepszym potwierdzeniem dla banku jest moja wieloletnia historia kredytowa określana mianem: "excellent credit score". Nie ma lepszego potwierdzenia. Kiedy przyjechałem na wyspy wiele lat temu mój kolega dał mi pewną radę. Powiedział: "Kupuj wszystko co możesz na kredyt i spłacaj. Kupuj na karty kredytowe i spłacaj. Nawet jeśli masz gotówkę to bierz na kredyt i spłacaj. Buduj sobie dobrą historię kredytową bo to jest tutaj najważniejsza sprawa". Tak też robię od lat. Taka historia kredytowa jest najlepszym potwierdzeniem i jest trzymana w odpowiednich bazach danych przez wiele lat będąc jednocześnie najlepszym potwierdzeniem na wszystko co tu robiłeś. Pozdrawiam

  • Mc Thomas
    15 kwietnia, 15:54

    ....a i jeszcze jedno Rew, skoro już zeszliśmy na temat brytyjskiego obywatelstwa. Jesteś Brytyjczykiem? Czujesz się Brytyjczykiem? To powiedz mi: kto to jest Brytyjczyk? Do której rasy Brytyjczyków się zaliczasz? Jesteś Brytyjczykiem z czarnej Afryki subsaharyjskiej, czy z północnej? Może z południowej, a może jesteś "British African-Caribbean"? Może jesteś Brytyjczykiem z Indii, a może z Pakistanu? Może z jakiego innego zakątka świata? Może jesteś z jakiejś rasy białych brytoli. Bo Brytyjczycy są takimi rasistami, że nawet Hitler im ustępuje pola w tej dziedzinie. Oni potrafią nawet białych ludzi podzielić na rasy i to w oficjalnych dokumentach państwowych. Jesteś White British? Może jesteś White Other British? Wnioskując po twojej znajomości języka polskiego stawiam na to, że jesteś ewentualnie z tych najnowszych: "White Eastern Europe British". Ty wiesz w ogóle co to znaczy być Brytyjczykiem? Ja wiem bo znam historię Wlk. Brytanii lepiej niż 90% wszystkich Brytyjczyków na świecie i gdybym poszedł zdawać test na brytyjskie obywatelstwo to udowodniłbym tej komisji egzaminacyjnej, że nic nie wiedzą o historii Wlk. Brytanii. Ale nie pójdę bo dla mnie brytyjskość to syf mentalny i się tym tematem brzydzę. Ponadto nie mam w zwyczaju pchać się tam gdzie mnie nie chcą. Oni muszą sobie szanować fakt, że tu jestem i w miejscu gdzie jestem, szanują. Nie jestem żadnym Brytyjczykiem i nigdy nie będę. Po pierwsze czuję się Polakiem i jestem Polakiem ze Śląska, a po drugie to jeśli już miałbym się dodatkowo określić to czuję się Szkotem, a na Brytyjczyków to mam mocno ........, wiesz co.

  • Gosc 041
    16 kwietnia, 08:29

    tez sie nie zdziwie po wyjsciu z EU ze rezydenture ktora komus przyznano w okresie bycia w EU wycofaja ... co im szkodzi przeciez UK woli obywateli arabskiego pochodzenia z ex kolonii zrresztą cały czas doją z nich kasę :)

  • Peters
    17 kwietnia, 08:47

    W pelni sie zgadzam z trescia kolegi Mc Thomas. Gdy wypelniam rozne formy panstwowe to zdumiewa mnie fakt roznorodnosci ras I pochodzenia czlowieka. Tylko angole tak maja.

  • BAMBARYLA
    18 kwietnia, 05:50

    Mc Thomas...te hanys zawrzyj gemba bo kocopaly godosz... ;-)

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 28.04.2017
GBP 5.002 złEUR 4.217 złUSD 3.870 złCHF 3.895 zł

Sport


Reklama