Menu

"46 stolic Europy" w Budapeszcie, Berlinie, Kopenhadze i Kijowie

Ach, jak pięknie! (Fot. K. Kordaszewska)
Dziś Kasia i Asia chciałby Was zabrać do kolejnych europejskich stolic. Będą to niezwykłe stolice w różnych zakątkach Europy, dość mocno różniące się od siebie klimatem, językiem i codziennym życiem.

Pierwszą część cyklu znajdziecie Tutaj.

Budapeszt – stolica Węgier, położona nad pięknym Dunajem. Miasto cudownych zabytków i tanich restauracji, oczywiście gdy nie jemy w najbardziej topowej knajpce miasta. A ludzie? Zapatrzeni idą gdzieś przed siebie, gdy nie zagadasz i nie zapytasz o drogę, nikt na Ciebie uwagi nie zwraca.

Co warto zobaczyć w Budapeszcie? Przepiękny neogotycki Parlament położony w Peszcie nad brzegiem Dunaju. Ten biało – czerwony budynek węgierskiej siedziby rządu ma powierzchnię użytkową 17 tys. metrów kwadratowych, a wewnątrz znajduje się 691 pomieszczeń. Korytarze pełne złota i purpury ukazują rozmach z jakim był budowany. W Parlamencie można także zobaczyć koronę świetego Stefana, choć nie można robić jej zdjęć.

Baszta Rybacka to najlepsze miejsce na podziwianie panoramy Budapesztu. (Fot. K. Kordaszewska)

Lecz skąd najpiękniej wygląda Parlament? Oczywiście z Baszty Rybackiej zbudowanej na wzgórzu tuż obok Zamku w Budzie.

Baszta Rybacka to wspaniała neoromańska, śnieżnobiała budowla posiadająca 7 wież symbolizujących siedmiu mitycznych wodzów Madziarskich. Znajduje się w miejscu dawnych murów zamkowych. W zimie można oba jej piętra zwiedzać bezpłatnie. Latem za górne piętro pobierana jest opłata.  To tu robi się najlepsze zdjęcia w Budapeszcie i chyba każdy turysta wcześniej czy póżniej dociera w to miejsce. Na wzógrze zamkowe można wjechać kolejką Sikló. Zbudowaną w 1870 roku dla pracujący na dworze mieszczan, by nie musieli codziennie wspinać się do pracy po wzgórzu. Dzisiejsze wagoniki nie są jednak oryginalne, a stanowią dokładną replikę tych z roku 1870.

Budapeszt ma do zaoferowania znacznie więcej... Pomnik Pamięci Ofiar Holokaustu, Zamek Królewski czy Central Market Hall, w którym można kupić regionalne kiełbasy, wyroby z drewna, ręcznie haftowane serwety oraz magnesy i ołówki.

Budapeszt ma wiele do zaooferowania... (Fot. K. Kordaszewska)

My jednak jedziemy dalej....Berlin.

Stolica Niemiec bardzo się nam spodobała. Tyle miejca do zobaczenia, a tak mało czasu. Ludzie? Duzo turystów w najbardziej znanych miejscach wprowadza specyficzny zamęt. Mieszanka języków, kolorów, zapachów. My to lubimy i dobrze czujemy sie wśród wielu narodowości. Jednak jedziemy zwiedzać. Najlepiej po Berlinie poruszac sie metrem. Szybko i sprawnie dostaniemy się w każde ważne dla zwiedzającego miejsce. Startujemy zpod East Side Gallery, gdzie znajduje się pozostałość Muru Berlińskiego ze sławnym graffiti całującego się Breżniewa i Honeckera.

Prócz tego pocałunku ściany zdobią niezwykłe malowidła artystów z wielu zakątków świata. Nie ważne czy idziecie zobaczyć tam tylko mur dzielący niegdyć jeden naród, czy najsławniejsze grafitti, na pewno będziecie zachwyceni. Dalej spacerem do Aleksanderplatz i metrem pod Checkpoint Charlie. Koniecznie trzeba również zobaczyć Bramę Brandenburską, Reichstag i Pomnik Pomordowanych Żydów Europy.

Biegamy tak i biegamy od miejsca do miejsca w Berlinie, aż czas zatrzymać się na chwilę i posłuchać przewodnika w Bundestagu. Zwiedzanie jest bezpłatne, ale trzeba nieco wcześniej zarejestrować się na nie na stronie internetowej. Najciekawsze? Rejestracji można dokonac po angielsku, ale potwierdzenie przychodzi po niemiecku. Skąd wiemy, że mamy zgodę? A no nie wiemy. Używamy wujka google do tego by sie przekonać. Drogi Bundestagu prosimy o poprawę!

Berlin jest świetnym miejscem na weekendowe zwiedzanie, ponieważ duża część miejsc, które warto zobaczyć mieści się blisko siebie. Nie trzeba co chwilka biec do metra i ruszac dalej. Odchodząc na kilkanaście metrów od głównych punktów programu zaznamy ciszy i spokoju. Będziemy mogli złapać oddach, odpocząć i ruszyć w dalszą drogę.

Berlin: Tyle miejca do zobaczenia, a tak mało czasu! (Fot. K. Kordaszewska)

Kopenhaga...nie polubiliśmy się. Nie wiem, dlaczego. Kopenhaga okazała się dla nas bardzo droga. Nie przygotowałyśmy się? Może? A może to dlatego, że kupiłyśmy już dość drogie bilety do Parku Rozrywki Tivoli, a w środku okazało się, że za każdą dodatkową atrakcję musimy dopłacić albo kupić bilet open za ogromną sumę monet.  

Jak się okazuje i takie spotkania ze stolicami mamy za sobą. Czy to nas zraziło? Nie. Mimo tego niepowodzenia dałyśmy szanse stolicy Danii i podreptałyśmy do Ogrodów Botanicznych.

Ogrody Botaniczne w Kopenhadze to atrakcja bezpłatna. (Fot. K. Kordaszewska)

Jedźmy dalej, do Kijowa.

Stolica Ukrainy...jak pomyślałam, że nie znam ani słowa po rosyjsku, to byłam przerażona. Jednak jak się okazało już w pociągu, z naszymi sąsiadami świetnie rozmawia się po polsku z odrobiną języka migowego. Są otwarci, uśmiechnięci i pomocni. Tylko na Majdanie trzeba uważać na naciągaczy. Potrzymaj wstążkę, kwiatek, albo zrób sobie ze mną zdjęcie. Nie! Uważajcie, bo potem za to wszystko trzeba słono zapłacić. Kijów jednak jest piękny. Już Was oprowadzimy.

W tym mieście jest wiele atrakcji dla dzieci: oceanarium, delfinarium Nemo czy zoo. Niczym nie odbiegają od tych w zachodniej Europie, a ceny są niezwykle przystępne. Warto je zobaczyć, ale by to zrobić należy zarezerwować sobie przynajmniej 2 dni na same atrakcje dla najmłodszych.

Cerkwie. Jest ich tu dużo i są przepiękne. My dodatkowo trafiłyśmy na święto i mnóstwo kramów z regionalnymi smakołykami. Miód, przyprawy i zioła królowały na stoiskach. Nie mogłysmy przejść obojętnie i później wiozłyśmy dwa słoiki miodu do domu przez ćwierć Europy. 

Plac Niepodległości wraz z Pomnikiem Niezależności (Majdan) – główny punkt programu. Trzeba tu koniecznie przyjechać, zobaczyć go i poczuć na własnej skórze.

Pomnik Niezależności - jeden z głównych punktów wycieczek po Kijowie. (Fot. K. Kordaszewska)

To niezwykłe miejsce. Obecny wygląd zawdzięcza przebudowie z 2002 roku. Na samym środku góruje Beryhnia, słowiańskie bóstwo symbolizujące niezależność. Tu mieszają się wszelkie uczucia: tęskona za wolnością, żal po tym co się wydarzyło, śmiech dzieci bawiących się w fontannie i lęk przed nieznanym. Ukrainki, z którymi miałyśmy okazję rozmawiać, nie umieją sie nadal pogodzić z wydarzeniami na Krymie.

Uciekamy dalej. Do Narodowego Muzeum Historii Ukrainy II Wojny Światowej znajdującego się na wzgórzu obok rzeki Dniepr. Najważniejszym elementem tego kompleksu jest chyba The Motherland Monument.

Pomnik Matki Ojczyzny mierzy sobie 102 metry (od podstawy, aż do czubka) i wazy 9 ton. Jest to kobieta wzywająca do walki z mieczem w ręku. Cały kompleks zajmuje powięrzcjhnię przeszło 10 hektarów. Składa się z muzeum z pomnikiem, głównego placu z aleją Miast – bohaterów i rzeźbami „Forsowanie Dniepru” oraz „Przekazanie Broni”, galerii bohaterów frontu radzieckiego z tyłu i czaszy „Ognia Chwały”. Jest jeszcze wystawa sprzętu wojskowego i broni.  

W Kijowie jest wiele atrakcji dla dzieci, np. oceanarium, delfinarium Nemo czy zoo. (Fot. K. Kordaszewska)

Kijów jest piękny i dużo tu ciekawych miejsc. Jest przystępny dla nas cenowo, a wielu restauracjach można zjeść pyszne ukraińskie potrawy. Przypadną nam do gustu, bo mamy podobne smaki. Na koniec uśmiechniemy się płacąc rachunek za obiad na dwie osoby w wysokości około 30-40 zł. Hotele? Jakie są? Bardzo dobre albo coraz lepsze. Oczywiście tu 4 gwiazdki nie wygląda jak te w zachodniej Europie, ale można znaleźć bardzo ładne, zadbane i czyste pokoje w rozsądnej cenie. I najważniejsze na koniec. Na Ukrainie są przepyszne słodycze firmy Roshen. Nie możecie pojechać do domu nie próbując ich i nie zabierając dla najbliższych na wynos. Ostrzeżenie! Jak się raz ich spróbuje, to człowiek wraca przynajmniej raz w roku po więcej. W naszym przypadku częściej do Lwowa, ale w Kijowie się zakochałyśmy i to chyba będzie już wieczna miłość...

Pozdrawiamy!

Portal Londynek.net objął patronat medialny nad projektem "46 stolic Europy". (Fot. K. Kordaszewska)

Więcej o projekcie "46 stolic Europy" przeczytacie Tutaj.

Zapraszamy też do odwiedzenia blogu Asi i Kasi Kordaszewskich.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 4.6 / 5

Komentarze


Nikt jeszcze nie skomentował tego tematu.
Bądź pierwszy! Podziel sie opinią

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 20.10.2017
GBP 4.722 złEUR 4.245 złUSD 3.597 złCHF 3.660 zł

Sport


Reklama