Menu

10 rzeczy, które londyńczycy powinni przestać w kółko powtarzać

10 rzeczy, które londyńczycy powinni przestać w kółko powtarzać
Prosimy nie narzekać na Londyn! (Fot. Thinkstock)
Przestańmy się dziwić za każdym razem, gdy płacimy 8 funtów za drinka w pubie. I gdy narzekamy na ceny mieszkań. Wiem, że piwo u pana Stasia w monopolowym kosztuje "tylko 2 zeta", ale to nie jest pan Stasiu, a my nie jesteśmy w Polsce.

Mieszkańcy Londynu są dziwni. My jesteśmy dziwni. Bez względu na pochodzenie. Kiedy już ktoś „wsiąknie“ w to specyficzne miasto, stanie się jednym z nich - i choć byśmy się nie wiem jak zapierali, w pewnym momencie złapiemy się na myśli: też tak robię.

Londyńczycy w pewnym sensie narzekają jakby z wyższością nad społecznościami innych miast. Jakby mówili - tu jest źle, ale jestem z LONDYNU. Tego Londynu, nie jakiegoś tam miasteczka, którego nie widać na mapie. Tak, jest tu źle, ale tu jest LONDYN.

Czas ugryźć się w język, kiedy kolejnym razem będziemy narzekać na setki rzeczy, w których na pierwsze pozycje wysuwają sie oklepane już tematy. Tak nudne, że ziewać się chce za każdym razem, gdy się je usłyszy... po raz dziesiąty w jednym tygodniu.

Turyści
Dajcie spokój, przecież to właśnie wspaniały Londyn - tu Japończyków z wielkimi aparatami fotograficznymi spotkacie wszędzie, gdzie blisko centrum, Big Bena, Oka, Tower Bridge i tak dalej. Od dawna każdy londyńczyk ma wyrobiony unik, kiedy wchodzą w kadr zdjęcia. To taki odruch bezwarunkowy, idę, idę, robię krok w bok, czekam i lecę dalej. Nawet nie pamiętam o zajściu. I wy też.

Przyzwyczailiśmy się, zresztą kto z nas nie latał jak szalony zaliczając najważniejsze atrakcje Londynu kiedy tu przybył? Londyńczycy też jeżdżą na wakacje, zaliczają turystyczne atrakcje, fotografują się z dzióbkami i tym podobnymi na tle budowli, pięknych plaż, historycznych obiektów. Więcej empatii, a jeśli nie, to po prostu ignorowania czegoś, do czego przywykliśmy już dawno temu.

Transport for London
Jest drogo, wiemy to wszyscy i łączymy się w bólu portfeli za każdym razem, gdy płacimy za tygodniowy bilet do pracy. Londyn to drogie miasto, przecież wiedzieliśmy to przed przyjazdem tu. Nawet jeśli oczy otworzyły się nam dopiero po miesiącu mieszkania, to naprawdę - już to wiemy.

Bez przesady z tym spóźnianiem się metra... (Fot. Thinkstock)

Nic nie zmienią nasze narzekania, ceny nie spadną, nawet Sadiq Khan nie jest w stanie w magiczny sposób zminimalizować cen za poruszanie się publicznym transportem.

Spóźnienia pociągów
To bawi mnie do łez, zwłaszcza gdy narzekają Polacy. „Znowu 5 minut opóźnienia!“. Drogi londyńczyku, czyżbyś zapomiał jak to jest czekać na pociąg 2 godziny w Polsce? A może 30 minut w mroźnej zimie na autobus ze szkoły, czy pracy?

Brytyjczycy zapewne też wiedzą, że londyńskie metro i pociągi należą do bardziej punktualnych, gorzej z autobusami, ale generalnie jest bardzo dobrze. Komentarze typu „spóźnia się już kilka minut“ traktuję jako bezcelowe narzekanie na wymyślony minus mieszkania w Londynie.

Drożyzna
Tak, tu jest drogo. Przestańmy się dziwić za każdym razem, gdy płacimy 8 funtów za drinka w pubie. I gdy narzekamy na ceny mieszkań. Wiem, że piwo u pana Stasia w monopolowym kosztuje „tylko 2 zeta“, ale to nie jest pan Stasiu, a my nie jesteśmy w Polsce. Żyjemy w Wielkiej Brytanii, w Londynie. Tu jest drogo i sami wybraliśmy sobie to miasto do życia. Kawiarnie, puby, restauracje kosztują. Ich właściciele płacą olbrzymie czynsze, opłacają pracowników, więc musimy i to zrozumieć.

Korki na ulicach
Londyn to duże miasto, posiada miliony mieszkańców, z których wielu ma samochody i codziennie używa ich, by dojechać do pracy. Oczywiście też z niej muszą wrócić. Tak to już jest, na logikę rzecz biorąc gdzieś te auta muszą się przemieszczać. A - i autobusy też.

Dlatego lepiej wybrać metro, będzie ciasno, ale przynajmneij bez korków pod ziemią. Tu żadnej filozofii nie ma, więc naprawdę - nic nie zdziała notoryczny lament jednego czy drugiego londyńczyka. Chciałeś, wybrałeś... a dalej to niektórzy wiedzą jak to leciało.

Zimno i deszcz
Sorry, taki mamy klimat, jak mawiał(a) klasyk. Pół roku średniej jakości wiosno-lato i pół jesień. Legendy głoszą, że kiedyś było inaczej. Nie wierzę, ale przywykłam. Chociaż czasami aż płakać się chce, gdy 5. dzień z rzędu próbuje się pojechać nad morze i znowu pada. Taki to nasz piękny Londyn. Uroki życia na Wyspach. Cudnie. Zwłaszcza, gdy w Polsce są 30-stopniowe upały i można się opalić.

Tłumy na Oxford Street? Normalka... (Fot. Thinkstock)

Wszędzie daleko
No jasne, przecież Londyn to nie dwie ulice na krzyż z pięknym rondem na środku. Łatwiej spotkać się ze znajomym mieszkającym w Basildon, niż znajomą na drugim końcu miasta. Tylko że my to wiemy, od kiedy tu mieszkamy. WIemy i wciąż narzekamy, jakby od tego się miał Londyn skurczyć. Nie skurczy, rozrasta się i będzie coraz gorzej. Amen.

Etykieta metra
Wow. A cóż to takiego? Trzeba umieć się zachować. Normalne jest zmienianie szpilek na trampki, pudrowanie, nakładanie sztucznych rzęs i tym podobne. Nie wolno się na siebie za to patrzeć. Broń Boże uśmiechać. Jazda metrem to jak wkroczenie do innego świata - tam ludzie spędzają godziny cennego życia i nadrabiają lektury, poprawiają zmęczone twarze, przebierają się i śpią. To publiczne miejsce odosobnienia. Tu ludzie są smutni, zamyśleni, zajęci swoimi sprawami.

Emigranci
Przezabawna sprawa. Polak narzeka na owinięte chustami muzułmanki, Anglik na Polaków, czarnoskórzy na Azjatów. „Za dużo ich“, „zabierają pracę“, „zabierają naszych mężczyzn“, „niech wracają do siebie“. I tak się składa, że myślący tak ludzie sami „skądś“ przybyli, a jeśli nawet są Brytyjczykami, to też przybyli do Londynu z innych miast. Czyli „ja tu mogę być, ponieważ (...), ale inni nie, bo (...)“.

Oxford Street
Ulubione miejsce zakupów zarówno kobiet, jak i mężczyzn, obiekt westchnień zakupoholików, ale i narzekań właśnie. Oczywiście o korki chodzi i natłok ludzi. Przecież to tam znajduje się wielki Primark, raj dla pań z mniejszymi zarobkami. Więc czemu tu się dziwić?

Weekendy to istne trzęsienie ziemi na Oxford Street, jednak to my wszyscy, którzy tam wpadamy szukać okazji, je robimy. Narzekasz? Siedź w domu, albo licz się z tym, co nieuniknione - ściskiem w metrze, korkami i kolejkami w sklepach.

Twoja ocena:

Już zagłosowałeś!

Aktualna ocena: 3.96 / 32

Komentarze


  • Mika
    8 września, 21:17

    jakies totalne bzdury piszesz kobieto, druga gosia

  • THC
    9 września, 12:26

    Jak Londyn jest za drogi dla kogos to niech sie wyprowadzi, a nie marudzi ze ceny poszly w gore.

  • Tomasz bubak
    9 września, 23:43

    ...narzekac maja prawo tylko niewolnicy,wolny czlowiek nie narzeka..

Dodaj komentarz


Reklama

Waluty


Kurs NBP z dnia 20.11.2017
GBP 4.767 złEUR 4.235 złUSD 3.591 złCHF 3.631 zł

Sport


Reklama